Jednoosobowa Rada Miasta

Ostatnio często  pojawiają  się w mediach komentarze na temat Zielonej Góry i funkcjonującej tam od 1 stycznia br. jednoosobowej Rady Miasta.

Jak do tego doszło, że ten najważniejszy organ – organ ustawowo przecież kolegialny zastąpiła jedna osoba i w jakich przypadkach jest to możliwe?

Może się tak zdarzyć w przypadku zmian w podziale terytorialnym kraju:

 – zmian tych dokonuje Rada Ministrów rozporządzeniem. To ona tworzy, łączy, dzieli i znosi gminy oraz ustala ich granice. Następują one zawsze z dniem 1 stycznia.

(Tak też się stało w przypadku Zielonej Góry – od 1 stycznia br. zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 29 lipca 2014 r. w sprawie połączenia gmin, ustalenia granic niektórych gmin i miast, nadania niektórym miejscowościom statusu miasta oraz zmiany siedziby władz gminy (Dz. U. z 2014, poz. 1023) nastąpiło połączenie Miasta na prawach powiatu Zielona Góra z Gminą Zielona Góra).

Ponieważ rozporządzenie wydane było w lipcu 2014 r. zmiany nastąpiły od 1 stycznia 2015 r.)

 – jeżeli jednostka samorządu terytorialnego zostaje włączona do innej jednostki albo dwie jednostki łączy się w nową jednostkę, rady tych jednostek zostają z mocy prawa rozwiązane, a następnie przeprowadza się nowe wybory do jednej już – nowej Rady.

( Rada zostanie więc zawsze rozwiązana z mocy prawa z dniem 1 stycznia roku w którym następuje zmiana – w omawianym przypadku w dniu 1 stycznia 2015 roku)

  – Jednocześnie w takiej jednostce samorządu terytorialnego, w której  rada ulegnie rozwiązaniu, w okresie krótszym niż 6 miesięcy od daty wyborów samorządowych zarządzonych na terenie całego kraju, wyborów tych nie przeprowadza się,  a do czasu rozwiązania rady jej zadania i kompetencje  pełnią dotychczasowe organy.

(Ponieważ zarządzone na terenie kraju wybory wypadły na półtora miesiąca przed rozwiązaniem Rady z mocy prawa, Zielona Góra nie miała gorączki przedwyborczej w listopadzie i do 31 grudnia funkcjonowała dotychczasowa Rada)

 – Aby jednostka mogła funkcjonować do czasu wyboru nowej Rady, przypisane jej zadania i kompetencje wykonuje jedna osoba wyznaczona przez Prezesa Rady Ministrów na wniosek wojewody zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej.

(W Zielonej Górze osobą pełniącą funkcję Rady jest dotychczasowy przewodniczący rady, ale nie jest to reguła.)

W momencie rozwiązania Rady czyli 1 stycznia także mandat przewodniczącego wygasa z mocy prawa i gdyby nie powołanie przez Prezesa Rady Ministrów, jego dotychczasowa funkcja nie miałaby w sprawie znaczenia.

Miała na pewno znaczenie praktyczne – przewodniczący rady jest obeznany ze sposobem funkcjonowania Rady i pełnienie tej funkcji przyjdzie mu na pewno z łatwością, o czym zresztą świadczą sympatyczne filmiki pokazywane w telewizji i w Internecie, jak nazwany pieszczotliwie „Panem Rada Miasta” sam otwiera dyskusję, sam ją zamyka, sprawdza czy jest na sali :) i jednogłośnie podejmuje uchwały.

Choć cała procedura wygląda na pozór kuriozalnie i można dyskutować czy jest to konieczne, efekt jest absolutnie poważny. Jedna osoba podejmuje przecież uchwały przesądzające o dalszych losach miasta  np. uchwala budżet.

(W przypadku Zielonej Góry podejście osoby pełniącej funkcję Rady jest racjonalne –  z artykułów prasowych wynika, że zakłada ona minimalizm i podejmowanie tylko niezbędnych do normalnego funkcjonowania miasta uchwał).

Nie należy jednak zapominać, że w przyszłości może taki przypadek zdarzyć się w innych miastach i rozsądne podejście opisane wyżej może nie zostać podzielone.

 – Organ wykonawczy czyli dotychczasowy Prezydent działa nadal do czasu nowych wyborów, bo tylko Rada ulega rozwiązaniu z mocy prawa z dniem zmiany.

 – Wybory do nowych rad przeprowadza się w trybie i na zasadach określonych w kodeksie wyborczym, a zatem na zasadach ogólnych, z tym jednym zastrzeżeniem, że kadencja nowej Rady będzie w tym przypadku krótsza i skończy się w tym samym czasie, co w całym kraju.

Nie będzie miał tu zastosowania przepis ustawy o samorządzie gminnym, który ściśle określa kadencję Rady Gminy na 4 lata licząc od dnia wyboru.

Taka sytuacja :)

Debata na temat prawa samorządowego

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opublikowało wczoraj zaproszenie do dzielenia się uwagami na temat jakości obowiązującego prawa samorządowego. Propozycje zmian do konkretnych ustaw można zgłaszać na specjalnym formularzu dostępnym na stronie internetowej Ministerstwa do 6 lutego br.

A według Ciebie, jakie przepisy wymagają zmiany?

…nawet, jeśli w mieście, które jest siedzibą gminy funkcjonują kancelarie notarialne.

Wyjątek ten dotyczy przypadku, gdy zwrócisz się o takie poświadczenie na formularzu, niezbędnym do uzyskaniu świadczeń z instytucji zagranicznych. 

Takiego poświadczenia organ dokona bez żadnej opłaty z Twojej strony.

Poza tym przypadkiem, po poświadczenie podpisu musisz się udać do Notariusza.

Jeżeli w Twojej gminie nie ma kancelarii notarialnej burmistrz poświadczy Twój podpis także na pismach upoważniających do odbioru przesyłek, pieniędzy oraz dokumentów z urzędów i instytucji, a także na oświadczeniach stwierdzających Twój  stan rodzinny i majątkowy.

Poświadczenie to będzie jednak podlegało opłacie skarbowej.

W innych przypadkach pewnie zostaniesz odesłany do Notariusza. Nie daj się jednak odesłać, jeśli chodzi o wspomniane świadczenia z instytucji zagranicznych. W tym zakresie to organ gminy musi Ci udzielić niezbędnej pomocy.

Często spotykam się z twierdzeniem, że nie ma możliwości delegowania tych czynności na innych pracowników.  Nie zgadzam się z tym, chociaż jak chcą autorzy tego poglądu  – rzeczywiście nie mają tu zastosowania przepisy dotyczące upoważnień do wydawania decyzji, to jednak sytuacja ta podlega pod ogólne uregulowania ustawy o samorządzie gminnym, według których burmistrz może powierzyć prowadzenie niektórych spraw np. swojemu zastępcy.

Trudno sobie przecież  wyobrazić, by z powodu np. nieobecności burmistrza czynność ta nie mogła zostać dokonana.

Jestem.

Przysięgam Wam, że  płynie  czas – przekonywał już wieki temu Stachura, więc nie powinno mnie to za każdym razem aż tak zaskakiwać :)

Na moje usprawiedliwienie  – jedynie fakt, że za nami szczególny okres  – Święta i przełom roku.

Okres kumulacji przyjemności i tego rodzaju trwonienia czasu, który jest w rzeczywistości najlepszym jego wykorzystywaniem. Długich godzin spędzanych bezkarnie na spotkaniach z przyjaciółmi, byciu z rodziną czy oglądaniu po raz setny filmów Nolana.

Z drugiej strony to też okres kumulacji obowiązków zawodowych, w którym rozprawa goni rozprawę, bo sądy pod koniec roku toczą nierówną walkę ze… statystykami. (Jak to wygląda ze strony sędziów można przeczytać tutaj i tutaj).

Zatem miejcie mnie za usprawiedliwioną.

A dziś o dłużnikach alimentacyjnych, a konkretnie o tym, że w wyniku decyzji wójta, (burmistrza, prezydenta miasta) dłużnik alimentacyjny uchylający się od wypełniania swoich zobowiązań alimentacyjnych może zostać pozbawiony czasowo prawa jazdy.

Decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy wydaje co prawda starosta, ale jest to tak zwana decyzja związana, tzn. jej treść i sam fakt wydania zależy wyłącznie od wniosku wójta (burmistrza, prezydenta miasta).

Starosta wydając decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy nie dokonuje żadnej oceny postępowania dłużnika i nie rozpatruje sprawy merytorycznie – opiera się na otrzymanym wniosku i dołączonej do niego ostatecznej decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o uznaniu dłużnika alimentacyjnego za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych.

Jak widzisz to ta pierwsza decyzja jest więc w sprawie kluczowa. Kończy ona postępowanie prowadzone przeciwko dłużnikowi, który utrudnia egzekucję i nie współpracuje z organem administracji przy jej prowadzeniu: uniemożliwia przeprowadzenie wywiadu środowiskowego przez pracownika organu lub złożenie oświadczenia majątkowego, odmawia podjęcia zaproponowanej pracy lub w ogóle rejestracji w Powiatowym Urzędzie Pracy, a jednocześnie w ostatnich 6 miesiącach nie płacił nawet połowy wymagalnych zobowiązań.

Jeżeli w sprawie nie wystąpiły te przesłanki, to decyzję wójta (burmistrza, prezydenta miasta) należy skarżyć. Zaniedbanie tego sprawi, że stanie się ona ostateczna i późniejsze zaskarżenie decyzji starosty o zatrzymaniu prawa jazdy  nic już nie da.

Zatrzymanie prawa jazdy dłużnikowi alimentacyjnemu wciąż budzi wiele kontrowersji. Przeciwnicy tego rozwiązania twierdzą, że pozbawienie dłużnika uprawnień utrudni mu szukanie lub wykonywanie pracy i w efekcie może zwiększyć zadłużenie. Zwolennicy uważają, że to rozwiązanie ostateczne – stosowane tylko w stosunku do zatwardziałych, bo nie wykazujących żadnej aktywności dłużników i w tym zakresie usprawiedliwione. Ten ostatni argument podzielił Trybunał Konstytucyjny, dlatego zarzutem odwołania od decyzji wójta nie można uczynić negatywnych konsekwencji utraty prawa jazdy, a jedynie ewentualny brak opisanych wyżej przesłanek do uznania dłużnika za uchylającego się  od swoich zobowiązań.

Jeżeli jesteś osobą uprawnioną do alimentów, nie możesz samodzielnie złożyć wniosku o zatrzymanie prawa jazdy do właściwego starosty. W przypadku bezskuteczności egzekucji osoba uprawniona do alimentów powinna zwrócić się z wnioskiem o interwencję do „swojego” organu gminy, a więc właściwego z uwagi na swoje miejsce zamieszkania wójta, (burmistrza, prezydenta miasta). Jeżeli ten organ jest też właściwy dla dłużnika, podejmie działania, jeśli nie – to on już wystąpi z wnioskiem do właściwego dla dłużnika wójta, by ustalił sytuacje dochodową dłużnika, przyczynę bezskuteczności egzekucji, a w uzasadnionych przypadkach podjął postępowanie w sprawie uznania dłużnika za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych.

Ponownie sprawdza się więc tu zasada, że pomocy szukamy najpierw we własnej gminie.

Zasiedzenie nieruchomości gminnej

Na pewno wiesz, że długoletnie samoistne posiadanie nieruchomości może prowadzić do jej nabycia w drodze zasiedzenia.

W niektórych rejonach kraju takie postępowania to już rzadkość, ponieważ własność gruntów jest w większości dawno uregulowana prawnie, ale w niektórych, to wciąż ogromny problem, a sprawy o nabycie własności nieruchomości przez zasiedzenie to ciągle najpopularniejsze postępowania nieprocesowe.

Jeżeli i Ty zamierzasz złożyć wniosek o nabycie nieruchomości w drodze zasiedzenia musisz pamiętać o tym, że zasiedzenie nieruchomości, której właścicielem od lat formalnie  jest Gmina lub Skarb Państwa różni się od zasiedzenia nieruchomości stanowiącej własność osób fizycznych.

Wszystko przez to, że do 30 września 1990 roku przepisy nie dawały możliwości nabycia przez zasiedzenie nieruchomości stanowiących własność państwową.

Dopiero nowelizacją kodeksu cywilnego z dnia 28 lipca 1990 roku ustawodawca usunął przepis tego zabraniający, jednocześnie wskazując, że w takim przypadku, ewentualne zasiedzenie nieruchomości państwowej biegnie dopiero od dnia 1 października 1990 roku, z tym zastrzeżeniem, że termin ten ulega skróceniu o czas, w którym stan prowadzący do zasiedzenia istniał wcześniej, jednak nie więcej niż o połowę.

W praktyce, jeśli przykładowy Kowalski,  uwielbiam to stwierdzenie :) posiadał samoistnie (a więc czuł się właścicielem i rozporządzał jak swoim) nieruchomość państwową od roku 1973 do dnia dzisiejszego, to z uwagi na brzmienie przepisów, przy założeniu złej wiary, termin zasiedzenia nieruchomości Skarbu Państwa rozpoczął się dla niego dopiero od 1 października 1990 roku i upłynął mu najwcześniej w październiku 2005 roku. Ten sam stan faktyczny w odniesieniu do nieruchomości prywatnej dał by mu prawo własności już 2 lata wcześniej – itd.  To ważne bo w ciągu tych kilku brakujących lat mogło przecież nastąpić przerwanie biegu przedawnienia – gdyby Skarb Państwa upomniał się o swoje.

Zasadę skrócenia wymaganego okresu posiadania stosuje się także do tych nieruchomości, które były co prawda państwowe, a z mocy prawa stały się mieniem komunalnym z dniem 27 maja 1990 roku i obecnie stanowią własność gmin.

Jeżeli „zasiadujesz” nieruchomość, która została formalnie przez Skarb Państwa lub gminę nabyta od osób prywatnych już po 1 października 1990 roku, obowiązują cię zasady ogólne i opisanym wyjątkiem nie musisz się martwić.