Pracownikowi samorządowemu przysługuje jednorazowa odprawa emerytalna.

Art.36 ust.2 ustawy o pracownikach samorządowych wyraża to uprawnienie wprost:

Pracownikowi samorządowemu przysługuje wynagrodzenie zasadnicze, dodatek za wieloletnią pracę, nagroda jubileuszowa oraz jednorazowa odprawa w związku z przejściem na emeryturę lub rentę z tytułu niezdolności do pracy oraz dodatkowe wynagrodzenie roczne na zasadach określonych w odrębnych przepisach.

Tak zredagowany przepis różni się nieco od tego obowiązującego zgodnie z kodeksem pracy:

Pracownikowi spełniającemu warunki uprawniające do renty z tytułu niezdolności do pracy lub emerytury, którego stosunek pracy ustał w związku z przejściem na rentę lub emeryturę, przysługuje odprawa pieniężna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia.

Różna jest nie tylko wysokość odprawy – w przypadku pracownika samorządowego uzależniona od liczby przepracowanych lat (nawet do sześciomiesięcznego wynagrodzenia po 20 latach pracy), ale także fakt, że w przypadku pracownika samorządowego, odprawa nie jest tak literalnie powiązana z przyczyną ustania stosunku pracy.

Taki sposób redakcji wspomnianego przepisu sprawił, że wystarczającym warunkiem nabycia prawa do odprawy emerytalnej przez pracownika samorządowego było spełnianie  warunków nabycia prawa do emerytury w momencie rozwiązywania stosunku pracy. Przejście na emeryturę nie musiało być przyczyną ustania stosunku pracy. Rozwiązanie umowy o pracę mogło się przykładowo zbiec w czasie z uzyskaniem uprawnień emerytalnych albo pracownik decydował o przejściu na emeryturę właśnie dlatego, że pracodawca rozwiązał z nim umowę o pracę. Ponieważ i przy przepisach kodeksu pracy orzecznictwo nakazywało pojmować ten związek pomiędzy ustaniem stosunku pracy, a przejściem na emeryturę szeroko, na gruncie ustawy o pracownikach samorządowych tym bardziej więc ewentualne wątpliwości rozstrzygało się zawsze na korzyść pracownika.

Nikt nie miał jednak raczej wątpliwości, że jeśli pracownik został zwolniony w trybie tzw. „dyscyplinarnym” czy jak się potocznie mówi – „karnym”, to nie było to rozwiązanie stosunku pracy związane z przejściem na emeryturę. Takie stanowisko potwierdzał wyrok Sądu Najwyższego z 16 listopada 2000 r., I PKN 81/00, a także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 listopada 2013 r., II PK 60/13, w której SN wprost wskazał:

Odprawa emerytalna, mimo że jest świadczeniem powszechnym (art. 921 KP), to jednak stanowi odkreśloną gratyfikację, przede wszystkim za staż pracy (emerytalny), ale także za właściwe wykonywanie pracy. Jeżeli dochodzi do ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków, to rozwiązanie z takiej przyczyny stosunku pracy może nie uzasadniać przyznania prawa do odprawy emerytalnej, czyli pozytywnego stwierdzenia, że stosunek pracy ustał w związku z przejściem na emeryturę.

Obecnie wiemy już, że samo zwolnienie w trybie art.52 § 1 ust 1 kodeksu pracy nie ma automatycznego wpływu na pozbawienie prawa do odprawy emerytalnej.

Uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 28 czerwca 2017 r. w sprawie III PZP 1/17 wyjaśniła tę kwestię ostatecznie. Sąd Najwyższy stwierdził, że :

Rozwiązanie stosunku pracy na podstawie art. 52 § 1 pkt 1 k.p. nie wyklucza prawa pracownika samorządowego do jednorazowej odprawy emerytalnej przewidzianej w art. 36 ust. 2 w związku z art. 38 ust. 3 i 5 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych.

Orzeczenie III PZP 1/17 oraz postanowienie z uzasadnieniem wątpliwości prawnych co do tej kwestii znajdziesz tutaj.

Sąd Najwyższy nie wykluczył więc uprawnienia do odprawy dla pracownika zwolnionego dyscyplinarnie. Ale w drugą stronę automatyzmu przecież także nie zalecił. Tylko który pracodawca zaryzykuje teraz odmowę wypłaty odprawy powołując się np. na art.8 kodeksu pracy?

Dziś o poselskim projekcie zmiany ustawy  o pracownikach samorządowych. Przebieg prac nad projektem możesz zobaczyć tutaj.

Zmiana zakłada skreślenie w ustawie o pracownikach samorządowych trzech artykułów art.4 ust.2 pkt 2 oraz  art.17 i 33, ale w praktyce oznacza całkowitą likwidację stanowisk asystentów i doradców.

W chwili obecnej wójt (burmistrz, prezydent miasta), starosta i marszałek województwa mogą zatrudniać w podległych sobie urzędach doradców i asystentów w liczbie zależnej od wielkości gminy lub rodzaju jednostki samorządu terytorialnego.  I tak dopuszczalna liczba doradców i asystentów wynosi:

  • w najmniejszych gminach do 20 000 mieszkańców – 3 osoby
  • w gminach do 100 000 mieszkańców oraz powiatach – 5 osób
  • w pozostałych gminach oraz województwach – 7 osób.

Osoby te zatrudnione są wyłącznie na czas pełnienia funkcji osoby, która je zatrudniła. Ich umowa o pracę może zostać rozwiązana wcześniej – w tym wypadku przewidziano stały, dwutygodniowy termin wypowiedzenia. Jako jedyny przypadek, kiedy asystent czy doradca może pozostawać w stosunku pracy dłużej niż zatrudniająca go osoba sprawująca funkcję, wskazuje się sytuację opisaną w art. 177 § 3 kodeksu pracy, (przedłużenie umowy o pracę w opisanych tam okolicznościach do dnia porodu).

Po wejściu w życie tak zredagowanej zmiany ustawy asystentów i doradców nie będzie już można zatrudniać, a umowy z osobami obecnie zatrudnionymi jako doradcy i asystenci wygasną po 14 dniach od wejścia w życie ustawy.

Wygaśnięcie umowy o pracę jako sposób zakończenia pracy dotyczy najczęściej przypadków śmierci pracownika lub pracodawcy. Poza tymi przypadkami, opisanymi w kodeksie pracy, występują też sytuacje przewidziane przez przepisy szczególne przewidujące wygaśnięcie umowy o pracę, ale zwykle uzależniają one ten skutek od spełnienia się powodujących go przesłanek. Przykładowo stosunek pracy mianowanego pracownika naukowego wygasa z mocy prawa w przypadku stwierdzenia, że mianowanie nastąpiło na podstawie fałszywych lub nieważnych dokumentów. W niektórych przypadkach wygaśnięcie umowy o pracę powoduje też osiągnięcie przez pracownika określonego wieku.

Przyczyną dotychczas powodującą wygaśnięcie umowy o pracę z asystentem czy doradcą było wcześniejsze zakończenie sprawowania funkcji przez kierownika urzędu, ale takie przypadki były sporadyczne. Zwykle umowy te rozwiązywały się z dniem, do którego były zawarte tj. w chwili zakończeniu kadencji.

Opisana zmiana spowoduje, że najczęściej występującym przypadkiem wygaśnięcia umowy o pracę przewidzianym w przepisach szczególnych, będzie ustawowa likwidacja wspomnianych stanowisk.

Zachowanie pracy nie będzie możliwe, ponieważ art.20 ustawy o pracownikach samorządowych ogranicza możliwość przeniesienia pracownika w ramach struktury wyłącznie do tej samej grupy stanowisk, wiec już obecnie nie można przenieść doradcy czy asystenta na inne stanowisko w ramach awansu wewnętrznego, a w tej kwestii nic się nie zmienia. Nie przewidują tego także planowane przepisy przejściowe.

Zakończenie stosunku pracy, będzie więc w tym wypadku zupełnie niezależne od woli stron umowy.

Doręczenia za granicę

Dziś jeden z tych rzadkich problemów praktycznych, który nie wynika z wątpliwości interpretacyjnych.

Przepis art.40 § 4 kpa jest klarowny:

Strona, która nie ma miejsca zamieszkania lub zwykłego pobytu albo siedziby w Rzeczypospolitej Polskiej lub innym państwie członkowskim Unii Europejskiej, jeżeli nie ustanowiła pełnomocnika do prowadzenia sprawy zamieszkałego w Rzeczypospolitej Polskiej i nie działa za pośrednictwem konsula Rzeczypospolitej Polskiej, jest obowiązana wskazać w Rzeczypospolitej Polskiej pełnomocnika do doręczeń, chyba że doręczenie następuje za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

Wynika z niego, że obowiązek wskazania pełnomocnika dla doręczeń w kraju dotyczy wyłącznie osób, które mieszkają w kraju nienależącym do Unii Europejskiej. Osoby zamieszkałe w krajach Unii powinny otrzymywać pisma na własne adresy zamieszkania.

Pojawia się pytanie, co w sytuacji, gdy strona mieszka w kraju, w którym nie stosuje się tzw. „zwrotek”, czyli zwrotnych potwierdzeń odbioru. Taka sytuacja ma miejsce np. w Wielkiej Brytanii.

Według MSWiA w tej sytuacji zawsze pierwsze pismo w sprawie powinno być do strony wysłane na adres zamieszkania za granicę za pośrednictwem publicznego operatora pocztowego listem zagranicznym za zwrotnym poświadczeniem odbioru. Jeżeli w ciągu dwóch miesięcy od daty nadania organ nie będzie miał informacji o sposobie doręczenia korespondencji (nie przyjdzie ani zwrotne poświadczenie odbioru ani odpowiedź bezpośrednio od strony) powinien skierować drugie pismo tej samej treści, także co do pouczenia, a jednocześnie rozpocząć ustalanie miejsca zamieszkania strony w każdy inny możliwy sposób. W przypadku, gdy w ciągu kolejnych dwóch miesięcy brak będzie wskazanych wyżej informacji organ powinien wystąpić do Sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej, aby reprezentował ją w toku postępowania administracyjnego.

Jest to rozwiązanie kompromisowe i wydaje się zabezpieczać interes stron zamieszkałych w krajach Unii Europejskiej innej niż Polska.

W praktyce wiąże się jednak z przedłużeniem postępowania o wiele miesięcy – dopiero po upływie czterech, organ występowałby do Sądu o wyznaczenie przedstawiciela, co też pewnie trochę potrwa. W tym czasie właściwego postępowania administracyjnego nie będzie się dało prowadzić.

A przede wszystkim w tej sytuacji wniosek składany do Sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej będzie paradoksalnie zawierał adres strony  (adres jest przecież znany organowi, skoro wysłał już dwa pisma do strony, a nie mamy tylko informacji o ich doręczeniu). Może to z gruntu uczynić taki wniosek nieskutecznym – Sąd może uznać, że wyznaczanie przedstawiciela dla osoby, której adres jest znany jest zbędne. A nawet jeśli wyznaczy przedstawiciela, to jego pierwszym obowiązkiem będzie ustalenie miejsca pobytu osoby, do reprezentowania której został  powołany i przesłanie jej informacji o toczącym się postępowaniu administracyjnym z jej udziałem.

I tak koło się zamknie, bo informacja pójdzie na znany adres tyle, że nie będzie informacji o jej doręczeniu.

Dodatkowo pozostaje nadal aktualny utrwalony w orzecznictwie pogląd, że nawet w sytuacji ustanowienia przez sąd przedstawiciela dla nieobecnej strony postępowania administracyjnego organ nie jest zwolniony ze swoich obowiązków i jeśli poweźmie wiadomość pozwalającą na ustalenie adresu zamieszkania strony, winien podjąć stosowne czynności w celu zapewnienia stronie jej osobistego udziału w postępowaniu. A przecież organ cały czas zna adres, tylko nie ma informacji o losach korespondencji.

Błędne koło zamyka się po raz drugi.

Czy to wszystko potrzebne? Przecież gdy strona udowodni, że nie otrzymała zawiadomień, zawsze będzie mogła wnieść o wznowienie postępowania i przeprowadzenie go z jej udziałem. To tego chcąc uniknąć organ zwykle wnosi o wyznaczenie przedstawiciela. Tylko czy w tym wypadku uniknie?

A co jeśli strona otrzymuje te zawiadomienia, tylko pozostaje bierna (wtedy też nie będzie ani zwrotki, ani informacji o stronie). Po prostu czeka na dalszy ciąg. Na przykład na decyzję. Tylko, że decyzja może nigdy na adres zamieszkania nie przyjść, bo organ doręczy ją ustanowionemu przedstawicielowi. Czy unikniemy wznowienie, gdy strona powoła się potem na fakt, że ustanowiono go pomimo, że jej adres był cały czas znany?

No właśnie.

podp

Oczywiście z przymrużeniem oka (albo i dwóch).

Minął już dawno czas egzaminów, odbyły się ślubowania, zakończył się okres wakacji i świętowania zawodowego sukcesu. Zaczyna się praca. Z tej okazji chciałam się z Wami podzielić Drodzy – garścią porad na nową drogę zawodowego życia:

1. Nigdy nie przyznawaj się w towarzystwie do tego, co robisz w życiu. Od tego momentu nie masz już szans na luźne rozmowy o pogodzie, no chyba, że zahaczają o kwestie odszkodowań za szkody powstałe wskutek zalania lub gradobicia.

2. Nigdy nie zabieraj partnera, który jest spoza branży, na spotkania z przyjaciółmi – radcami. Prawdopodobnie wynudzi się śmiertelnie, a w domu spyta: Mój Boże, z czego wyście się właściwie tak śmiali?

3. Nigdy nie licz na to, że rozprawa opóźni się, gdy ty krążysz dookoła Sądu bezskutecznie szukając miejsca do zaparkowania. Na duże opóźnienie możesz liczyć jedynie w dzień, kiedy masz akurat wywiadówkę dziecka.

4. Nigdy nie zakładaj, że wygrasz. Nawet jeśli już zbudujesz argumentację, przez którą przeciwnik nie będzie miał możliwości się przecisnąć, zawsze jest ktoś, kto ma moc swoim jednym słowem położyć Ci sprawę. To Klient.

5. Nigdy nie lekceważ swoich snów. Ten, w którym stoisz przed Sądem znając tysiące przepisów i nagle zapominasz jednego, najprostszego, na który akurat wypadałoby się powołać, spełni się na bank.

6. Nigdy nie kupuj gustownych, niewielkich teczek. Od teraz Musisz. Mieć. Przy sobie. Wszystko. A i tak pieczątka poświadczająca zgodność odpisu z oryginałem przyda Ci się w Sądzie zapewne tylko ten jeden raz, kiedy akurat zostawisz ją w kancelarii.

7. Pogódź się z nieuniknionym, jak choćby z tym, że zszywki do zszywacza kończą się zawsze, ale to zawsze, tuż przed zamknięciem poczty lub Sądu, a sprawa z twoim udziałem, jako pełnomocnika z urzędu, prawie na pewno wypadnie w czasie zaplanowanego urlopu.

W nagrodę możesz za to bezkarnie zajadać stres – toga jest szyta z półkoła, nie ma możliwości, żeby się nie zmieścić!

😉

Niby proste. Niby każdy wie.

A mimo to niemal co kilka dni pojawia się w mediach społecznościowych jakieś zdjęcie dowodu osobistego z opisem: Znalazłem dzisiaj. Udostępniajcie. Może znajdzie się właściciel.

Takie zachowanie nie tylko jest niewłaściwe, ale wręcz naraża znalazcę, który pewnie ma dobre intencje, na spore kłopoty.

Znalazłeś cudzy dowód osobisty? Jesteś zobowiązany niezwłocznie przekazać ten dokument:

 – organowi dowolnej gminy,

 – Policji,

 – innemu organowi administracji publicznej lub

 – placówce konsularnej Rzeczypospolitej Polskiej

gdzie Ci najwygodniej. Dlaczego? Ponieważ organy te podejmą dalsze czynności zmierzające do unieważnienia zagubionego dokumentu.

Jedynym odstępstwem od tej zasady, jest przypadek gdy masz możliwość szybciej przekazać go bezpośrednio posiadaczowi dowodu osobistego.

Jeśli nie wiesz, gdzie mieszka  – nie udostępniaj zdjęć na Facebooku. Nie tylko naruszasz tym swój ustawowy obowiązek, ale jeszcze sam narażasz się na odpowiedzialność. Ktoś mógł znaleźć ten dokument przed Tobą i już użyć danych posiadacza. W jakiej sytuacji się stawiasz przetrzymując go w takim przypadku bez potrzeby?

Facebook bywa pomocny. Można za jego pośrednictwem odnaleźć dalekich krewnych, zbłąkane zwierzaki, rzeczy zostawione na koncercie czy plaży, a nawet obrączkę. Ale jest najgorszym sposobem na szukanie „właściciela” dokumentów identyfikacyjnych. Publikując je udostępniasz cudze dane, łącznie z imionami rodziców, datą urodzenia, a nawet wzorcowym podpisem.

To niedopuszczalne. I żadna przysługa dla pechowego posiadacza zguby. Bez względu na dobre chęci.

Co to było nimi wybrukowane? 😉

podp

A dla odmiany:

IMG-20160528-WA0000