Zmiana nazwiska to często pierwszy krok, by zacząć wszystko od nowa.

Czasem taka zmiana łączy się z zakończeniem jakiegoś etapu w życiu. Przykładowo, ten z rozwiedzionych małżonków, który przyjął nazwisko drugiego małżonka, może przez złożenie oświadczenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego zrezygnować z niego i powrócić do dawnego nazwiska. Ma na to trzy miesiące od uprawomocnienia się wyroku rozwodowego.

W każdej innej sytuacji zmiana musi już nastąpić w trybie administracyjnym.

Wniosek o zmianę nazwiska powinien być uzasadniony ważnymi powodami, do których w szczególności należy posiadanie nazwiska ośmieszającego albo nielicującego z godnością człowieka. O tym jednak, czy nazwisko jest uwłaczające, w praktyce decyduje na szczęście nie tylko pogląd urzędnika, ale także subiektywne, wewnętrzne przekonanie wnioskodawcy.

To co dla jednych jest powodem do dumy, dla innych może być źródłem stresu.

Oczywiście czasami taki  argument jest nie do przyjęcia.

Powiedzmy: nazwisko „Kowalski”. Jest na drugim miejscu listy najpopularniejszych nazwisk w Polsce i ustępuje jedynie „Nowakowi”. W tej sytuacji trudno byłoby mi uzasadnić chęć jego zmiany z powodu subiektywnego, nawet silnego przekonania, że nam nie pasuje. W takich przypadkach przyczyną mogłyby być jedynie negatywne nastawianie do niego uzasadnione już obiektywnymi okolicznościami.

Innym ważnym powodem do zmiany nazwiska jest także jego zmiana na nazwisko używane lub na poprzednie bezprawnie zmienione, albo na nazwisko noszone zgodnie z przepisami prawa państwa, którego obywatelstwo również się posiada. Wbrew pozorom tych sytuacji jest więc sporo.

Kiedy już będzie przesądzone, że zmiana jest zasadna, możemy się ubiegać w zasadzie o każde nazwisko, jakie nam przyjdzie do głowy. Jedynym ograniczeniem jest wyłączenie nazwisk historycznych i sławnych, a i to tylko dla wnioskodawców, których małżonek lub przodkowie takich nazwisk nie noszą.

Może być więc problem z Poniatowskim lub Szymborską.  Ale i  w tym wypadku znów warto zajrzeć na naszą listę, bo skoro nazwisko widnieje na jej szczycie, to choćby ktoś o nazwisku „Kowalski” dostał i Nobla i Nike jednocześnie, nie będzie podstaw do rezygnacji z ubiegania się o tak popularne nazwisko. Podobnie z nazwiskiem „Lewandowski”, które uplasowało się na tak wysokim, siódmym miejscu, że śmiało może o nie wnioskować każdy Robert rozczarowany swoim dotychczasowym :)

Po dokonaniu wyboru, składamy wniosek do wybranego Urzędu Stanu Cywilnego, a decyzja w tej sprawie podlega natychmiastowemu wykonaniu. I już można zacząć nowy rozdział w życiu.

A jeśli przyjdzie nam ochota ponownie zacząć wszystko od nowa? Cóż, zawsze możemy. Ustawa nie zabrania ponawiać wniosku o zmianę nazwiska, jeżeli tylko znów znajdzie się jakiś, choćby subiektywnie, uzasadniony powód. :)

Swoją drogą myślę, że może warto czasem temu staremu, wysłużonemu nazwisku dać jeszcze jedną szansę i bez względu na wszystkie błędy przodków, spróbować spisać całkiem nową historię, właśnie od naszej gałęzi genealogicznego drzewa. I tak nigdy samą zmianą nazwiska, skutecznie się od niego nie oderwiemy. A z nazwiska uczynić atut. Kto oglądał aktualne reklamy pewnej sieci telekomunikacyjnej ten wie, że da się to zrobić po mistrzowsku. Nie linkuje jej, ponieważ na szczęście w tym blogu usługi mojej Kancelarii to jedyny produkt lokowany :)

 

13

Wiele osób korzystając z możliwości przewidzianych przez prawo przekazało gospodarstwo na rzecz Skarbu Państwa w zamian za rentę lub emeryturę. Często decyzje te zawierały zapisy o pozostawieniu przekazującemu możliwości dożywotniego użytkowania niektórych działek.

W takim przypadku zstępni tych osób są uprawnieni, by złożyć do Starosty wniosek o zwrotne, bezpłatne przeniesienie na nich własności użytkowanych działek rolnych. Aby wniosek został uwzględniony, wnioskodawca powinien jednak faktycznie, osobiście władać nimi, i w chwili śmierci osoby uprawnionej i aż do momentu rozstrzygania ich sprawy przez organ, w takim samym zakresie jak dożywotni użytkownik.

Możliwość złożenia takiego wniosku nie jest ograniczona czasowo. Należy jedynie pamiętać, że wniosek nie będzie uwzględniony, jeżeli Skarb Państwa lub gmina wcześniej sprzeda nieruchomość.

Co ciekawe, wniosek taki mogą złożyć tylko zstępni, a nie spadkobiercy dożywotniego użytkownika.

A kiedy uda się już odzyskać przekazaną kiedyś przez rodziców działkę, trzeba mieć na względzie, że z punktu widzenia prawa podatkowego potwierdzenie przez Starostę prawa własności zgodnie z wnioskiem, stanowi nowe nabycie nieruchomości, więc jej sprzedaż przed upływem 5 lat podlegać będzie opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych.

Skoro jednak ustawodawca przewidział możliwość bezpłatnego otrzymania przez dzieci, nieruchomości, za której oddanie rodzice kiedyś otrzymywali świadczenie pieniężne, to w sumie dosyć przyjemny problem. :)

Termin to  pojęcie dla prawnika magiczne. W zasadzie najważniejsze. O prawo zawsze możemy się spierać, ale pod warunkiem, że robimy to w przepisowym terminie.

To upływające terminy sprawiają, że pracujemy po nocach nie mając czasu na przyjemności, nawet tak wielkie, jak prowadzenie własnego bloga :)

I dziś właśnie o upływającym terminie, kluczowym dla każdej gminy, a jednocześnie takim, o którym ciężko pamiętać, ponieważ mało kto zwrócił na niego uwagę, bo ustawodawca „ukrył” go w przepisach przejściowych.

Warto wiedzieć, że jeszcze tylko dwa tygodnie  – do 7 października br. –  mają gminy by podjąć uchwały odnośnie dróg, które kiedyś trochę sztucznie i nie zawsze zgodnie z ich wolą, zostały im przekazane do utrzymania i były powodem ciągłych protestów.

Od 9 lipca br. po zmianie ustawy o drogach publicznych na mocy przepisu art.10 ust. 5 tej ustawy, nowo wybudowany odcinek drogi krajowej  z chwilą oddania go do użytkowania zostaje pozbawiony dotychczasowej kategorii i zaliczony do kategorii drogi wojewódzkiej. Dotychczas był on zaliczany na podstawie tego przepisu do kategorii dróg gminnych.

Pierwszy rzut oka na przepisy pozwala więc stwierdzić, że od dnia wejścia w życie ww. zmiany gminy nie będą już zarządcami takich odcinków.  Ale ustawodawca miał dla gmin jeszcze dodatkową niespodziankę. W terminie 90 dni od dnia wejścia w życie zmiany Rada gminy, może, w drodze uchwały, pozbawić kategorii drogi gminnej odcinek drogi, który został wcześniej na mocy tego przepisu przed zmianą zaliczony do kategorii drogi gminnej.

To wyjątek od zasady. W tym wypadku wyjątkowo gmina może skorzystać z możliwości pozbycia się niechcianych dróg,  bez konieczności wyrażenia zgody na jej przejęcie przez inną jst. Po upływie ww. terminu znów tego zrobić nie będzie mogła. Pozostanie jej finansowanie utrzymania dróg, które obligatoryjnie musiała kiedyś przejąć.

Każda gmina powinna więc czym prędzej podjąć tego typu uchwały.

A gdy już radni takie uchwały podejmą, mogą na chłodno zastanowić się, dlaczego ustawodawca tak ważne uregulowania zawarł w przepisach przejściowych ustawy zmieniającej, które po ujednoliceniu tekstu ustawy,  zwykle odchodzą w zapomnienie, dodatkowo ustanawiając stosunkowo krótki termin na skorzystanie z przewidzianej możliwości, bez szans na jej powtórzenie w przyszłości. Ja już mam pomysł dlaczego tak się stało, a Ty?

Co może Rada Gminy ? cdn(ł)

No chyba już czas, by ciąg dalszy nastąpił… bo wierni czytelnicy zapomną, a nowi się nie pojawią.
Nie, nie dopadła mnie niemoc twórcza, jak podejrzewali z niepokojem czytelnicy zaprzyjaźnieni, dzieląc się ze mną swoimi wątpliwościami mailowo. Dopadła mnie proza życia i dylematy „co może Rada Gminy” wyłącznie od praktycznej strony.

Ale jestem…
Poprzednio obiecałam pokazać na przykładach jak Rada Gminy powinna móc, a jednak czasem nie może :) pomimo, że jej plany są zgodne z planami Wójta, (Burmistrza, Prezydenta), a nawet lokalnej społeczności.

1. Ograniczenia wynikać mogą z zapisów ustaw, które nakładają na Gminy takie obowiązki, które nijak się mają do roli, jaką Gmina z racji swego charakteru powinna wypełniać.

Nadal przykładowo obowiązują przepisy Prawa energetycznego, nakazujące Gminom, bez względu na ich wielkość i zasobność, finansowanie oświetlenia dróg krajowych i ekspresowych – choćby to były tylko obwodnice, z których mieszkańcy korzystają w minimalnym stopniu. Wierzcie mi, są to środki tak znaczące, że niejedna Rada Gminy mogłaby je przeznaczyć na naprawdę potrzebne na swoim terenie inwestycje. Nie może.

2. Nierzadko ograniczenia są spowodowane stanowiskiem organu nadzoru, który unieważnia uchwałę Rady Gminy. W tym poście nie chodzi mi jednak o przypadki zasadne, w których przyczyną unieważnienia jest oczywiste naruszenie przepisów treścią Uchwały. Chcę zwrócić uwagę, na takie przypadki, w których czasem nawet radcy trudno zrozumieć, dlaczego Rada nie może :)

Wyobraź sobie dwie Rady Gminy, które postanowiły niemal w tym samym czasie – w marcu 2012 roku uchwalić Program opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Jedna zakwalifikowała swoją uchwałę jako akt prawa miejscowego i ustaliła jej wejście w życie po 14 dniach od ogłoszenia, druga stwierdziła, że program aktem prawa miejscowego nie jest i wchodzi w życie z dniem podjęcia. Obie uchwały zostały wysłane do organów nadzoru – różnych – w różnych województwach.

Myślisz, że jedna z tych gmin nie wcieliła swego planu w życie? Mylisz się. Nie wcieliły go obie. Wojewoda Lubuski rozstrzygnięciem z 26 kwietnia 2012 roku wytknął pierwszej z opisanych Rad, że Program nie jest aktem prawa miejscowego, Wojewoda Lubelski dzień później swoim rozstrzygnięciem wytknął drugiej, że Program aktem prawa miejscowego jest. Obie uchwały unieważniono.

Ostatnio media obiegła wiadomość, że Rada Miasta w Częstochowie, jako pierwsza w Polsce zdecydowała się w uchwale ustalającej kryteria przyjęć do miejskiego żłobka przyznać znaczącą liczbę punktów dzieciom zaszczepionym i miejscy prawnicy obawiali się zarzutów nadzoru, że ustawa o systemie oświaty, o takim kryterium nie wspomina. A przecież skoro nie wspomina, to i nie zakazuje, więc teoretycznie prawnicy nie powinni się obawiać.
Jest nadzieja, bo od uchwały minął już ponad miesiąc i o sprawie cicho. Może więc w tym wypadku wszystko zakończyło się zgodnie z wolą Rady?

3. Czasem samorządy nie mogą wprowadzić swoich planów w życie, bo sprawy są kontrowersyjne także z punktu widzenia Regionalnych Izb Obrachunkowych. Niejednokrotnie stanowiska tych organów nadzoru są rożne w różnych województwach.

Ostatnio, taką kontrowersyjną sprawą była przykładowo możliwość pobierania przez gminy opłat za umieszczanie reklam we własnych czasopismach. Regionalne Izby Obrachunkowe różniły się poglądami w tej kwestii. Jak donosił serwis samorzad.pap.pl  inne zdanie miała RIO w Opolu, inne w Łodzi itp.

A zatem Rada Gminy w miejscowości podlegającej pod opolską RIO może, a Rada Miasta Łodzi nie może zarabiać na reklamach, a przecież obie działają na tych samych przepisach.  A gdyby, co teoretycznie jest możliwe, obsługę prawną obu gmin prowadziła jedna Kancelaria?

Przyznasz, że ciekawy zawód?  :)