Święta!

 

Wszystkim Czytelnikom bloga życzę zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy!

Niech zwycięstwo dobra nad złem staje się naszym udziałem każdego dnia!

WŚ

Co zrobić, jeśli nie przysługuje żaden tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego, a planujemy uzyskać takie świadczenie lub konieczny jest zabieg, pisałam już kiedyś.

Uzyskanie decyzji właściwego Wójta, Burmistrza, Prezydenta potwierdzającej prawo do świadczeń zdrowotnych jest istotne, ponieważ brak takiego potwierdzenia dla osoby nieubezpieczonej jest  równoznaczny z obowiązkiem ponoszenia kosztów leczenia we własnym zakresie.

Do niedawna koszty te dotyczyły wszystkich świadczeń. W dniu 12 stycznia br. weszła w życie ustawa zmieniająca ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i zgodnie z zawartymi w niej przepisami, nawet osoba, która takiej decyzji nie posiada, nie będzie ponosić kosztów świadczenia tzw. podstawowej opieki zdrowotnej.

Ponieważ jednak lekarz rodzinny nie zawsze będzie mógł nam pomóc nadal warto się o nią postarać, gdy nie jest się ubezpieczonym. Ale nie o tym dzisiaj.

Dziś zwracam uwagę, że obecnie, jeżeli przyczyną braku prawa do świadczeń opieki zdrowotnej było wyłącznie niezgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego pomimo podlegania takiemu zgłoszeniu, kosztami świadczenia nie obciąża się osoby, która w ciągu 30 dni od dnia udzielenia świadczenia takiego zgłoszenia dokona.

Co ważniejsze,  wspomniana wcześniej ustawa zmieniająca umożliwiła też uporządkowanie spraw ubezpieczeniowych z okresu sprzed jej obowiązywania.

Zgodnie z art. 5  wspomnianej ustawy zmieniającej, nie wszczyna się postępowań o zwrot kosztów wobec osób, którym świadczeń udzielono przed dniem wejścia w życie ustawy, pod warunkiem, że dokonają zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego w ciągu 90 dni od dnia jej wejścia życie, tj. najpóźniej do 12 kwietnia 2017 r.

Tzw. ubezpieczenie wsteczne będzie w praktyce najczęstsze w stosunku do osób, które choć własnego tytułu do ubezpieczenia nie miały, mogły być zgłoszone przez ubezpieczonego członka rodziny, mówiąc potocznie „przy nim”, ale tego zgłoszenia zaniedbały.

Z informacji NFZ wynika, że wstecznego zgłoszenia do ubezpieczenia powinien dokonać płatnik, aktualny dla osoby ubezpieczającej w okresie, dla którego zgłoszenie jest dokonywane.

Warto się zatem pospieszyć.

Pozdrawiam wiosennie.

DSC_0152

Skarga na radnego?

Ostatnio pisałam o przepisach, które choć wskazują powinności w praktyce nie mają sankcji. Takim przepisem jest też przepis art.23 ust. 1 oraz art.24 ustawy o samorządzie gminnym. Zgodnie z nimi, każdy Radny obowiązany jest:

  •  kierować się dobrem wspólnoty samorządowej gminy
  •  utrzymywać  stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmować zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawiać je organom gminy do rozpatrzenia.
  • brać udział w pracach rady gminy i jej komisji oraz innych instytucji samorządowych, do których został wybrany lub desygnowany.

I rzeczywiście,  większość Radnych wykonuje swoje obowiązki rzetelnie, z myślą o mieszkańcach i złożonym ślubowaniu.

Pojawia się jednak pytanie, co w sytuacji, gdy Radny nie wypełnia należycie swoich obowiązków np. nie pojawia się na sesjach w ogóle, jest niedostępny dla mieszkańców, odmawia pracy w komisji itp.

Obowiązujące przepisy nie przewidują sankcji za nienależyte wypełnianie obowiązków przez Radnego.  Sama Rada również może niewiele. Co prawda w przypadku, gdy Radny nie pracuje w komisji lub instytucji samorządowej, do której został wybrany, konsekwencją może być odwołanie go ze składu tej komisji czy z funkcji przedstawiciela gminy w instytucji samorządowej, ale już za powtarzającą się nieobecność na sesji nie będzie mógł być w ten sposób przecież „ukarany”. Zwykle Rady uzależniają od obecności Radnego na sesji, prawa do diety, ale taki środek aktywizujący nie zawsze bywa skuteczny.

Podobnie w przypadku obowiązku utrzymywania stałego kontaktu z mieszkańcami. Radni często wyznaczają dyżury, podczas których mieszkańcy mogą się zwrócić bezpośrednio do nich z każdą sprawą. Tu także nie ma jednak żadnego przymusu, ani możliwości zdyscyplinowania Radnych. Niektóre Gminy próbują przykładowo w swoich statutach zobowiązywać radnych m.in. do spotkań z wyborcami nie rzadziej niż dwa razy w roku czy do dyżurów przynajmniej niż raz na kwartał, albo konsultowania z mieszkańcami spraw wnoszonych pod obrady czy propagowanie zamierzeń i dokonań Rady.

Organy nadzoru twierdzą jednak, że w statucie nie można domniemywać dodatkowych obowiązków radnych, do wykonania poza samą Radą, których nie przewiduje ustawa.  Także Sądy są zgodne co do tego, że takie uregulowania nie mają podstaw prawnych.

Konsekwencją opisanego braku sankcji jest także brak możliwości złożenia do Rady Gminy skargi na Radnego. Skarga taka nie będzie mogła być rozpoznana. Uchwała dotycząca rozpatrzenia tej skargi będzie uznana za niedopuszczalną.

Radny ponosi więc odpowiedzialność wyłącznie przed Wyborcami. Odpowiedzialność ta jest ograniczona wyłącznie do konieczności poddania się weryfikacji przy kolejnych wyborach. Krótko mówiąc Radny, którego nie obchodziły sprawy wspólnoty może jedynie nie zostać ponownie wybrany. Jeśli nie planuje ponownego kandydowania, żadnej odpowiedzialności  – nawet politycznej nie poniesie.

Dziś co prawda nie weekend, ale mój komentarz do niektórych przepisów prawa samorządowego będzie z „przymrużeniem oka”, a zatem Ustawodawco…

  1. Nie twórz nakazów, których złamanie nie powoduje żadnych sankcji…

Takim przepisem jest przykładowo art. 5 ust. 1a ustawy o pracownikach samorządowych, który obowiązuje od 1 września 2013 r. Wynikający z niego nakaz dotyczy konieczności przeprowadzenia naboru kandydatów na wolne stanowisko sekretarza nie później, niż w ciągu 3 miesięcy od zwolnienia stanowiska.

A jeśli wskazane w ustawie trzy miesiące upłyną bezskutecznie? No właśnie, ustawa już o tym nie mówi… Czy nabór przeprowadzony po upływie czterech miesięcy od zwolnienia stanowiska będzie nieważny? Nie będzie. A przecież to nie zalecenie tylko nakaz. Zupełnie bez s….ankcji  🙂

Przykładowo niezachowanie podobnego – dwumiesięcznego terminu na ogłoszenie konkursu na kierownika podmiotu leczniczego, pociąga za sobą nieważność całego postępowania konkursowego, które trzeba wszczynać od początku i to też we wskazanym w dotyczących go przepisach terminie. Można dyskutować, czy rozwiązanie jest udane, ale sankcja jest, a zatem jest i sens nakazu.

  1. Nie twórz przepisów, które usprawniają załatwianie spraw tylko w teorii…

Zgodnie z art.9 ustawy o petycjach – petycja złożona do organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego jest rozpatrywana przez ten organ, chyba że w statucie tej jednostki zostanie wskazany organ wewnętrzny tego organu stanowiącego, właściwy w tym zakresie.

Organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego to Rada Gminy. Wiadomo, że trudno, by Rada gremialnie rozpatrywała każdą petycję, druga część przepisu ma więc teoretycznie usprawnić ich rozpatrywanie. Teoretycznie, bo konia z rzędem temu, kto mi powie jakie Rada Gminy ma „organy wewnętrzne”. Ustawa o samorządzie gminnym nic o takich wewnętrznych organach Rady przecież nie mówi.

Ustawodawca miał pewnie na myśli odpowiednie komisje rady, ale nie mają one przecież statusu stricte „organów wewnętrznych” rady, w przeciwieństwie do np. komisji sejmowych, uregulowanych w tym samym artykule ustawy. Nie ma takiego statusu także Przewodniczący Rady, ani tym bardziej nie mają go wiceprzewodniczący.

Nawet jeśli uznamy, że chodziło o komisje rady, a przepis umożliwia przekazanie kompetencji do rozstrzygania petycji właśnie komisjom, to pojawia się pytanie dlaczego jedynie w Statucie? Rada poza komisjami stałymi może przecież powoływać osobną uchwałą komisje doraźne, a przepisy w żaden sposób nie różnicują statusu prawnego powyższych dwóch typów komisji. Dlaczego wyłączono możliwość bieżącego decydowania przez Radę, która komisja będzie najwłaściwsza do rozpatrzenia petycji i wskazanie jej jako właściwej w odrębnej Uchwale Rady Gminy? Czy takie rozwiązanie usprawnia procedurę, czy ją komplikuje?

  1. Nie twórz odmiennych przepisów do podobnych stanów prawnych bez uzasadnienia…

I tu przykład z „samorządowego” podwórka: Niedawno pisałam o ustalaniu opłaty adiacenckiej i rozróżnieniu, jakie ustawodawca wprowadza ustalając termin dla organu, w zależności od rodzaju tej opłaty. Z niewiadomych przyczyn w przypadku jednego rodzaju opłaty termin ten liczy się od „wydania decyzji” (art.145 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami), w przypadku innej od jej „ustalenia” (art.98a ust.1 ww. ustawy), na które składa się oprócz wydania decyzji  także jej doręczenie i uzyskanie przymiotu ostateczności. I znów … można dyskutować, które rozwiązanie jest lepsze, ale nic nie uzasadnia odmiennego traktowania tej samej w swym charakterze opłaty.

  1. Nie twórz przepisów mieszając tryby postępowania…

Kiedy już przeciętny mieszkaniec wreszcie zrozumie „dwoistą naturę” własnej gminy i to, że w pewnych przypadkach gmina działa jak „zwykła” osoba prawna (dbając o swoje mienie, kupując usługi, sprzedając nieruchomości  i zawierając inne umowy na podstawie kodeksu cywilnego), a w innych jak organ administracji publicznej (rozstrzygając sprawy związana przepisami kodeksu postępowania administracyjnego), trafia przykładowo na przepisy o inicjatywie lokalnej i cała jego dotychczasowa pewność, że pojął o co chodzi,  znika bez śladu.

Bo oto w art.19b i dalszych ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie przeczyta, że każdy mieszkaniec może w ramach inicjatywy lokalnej, nawet bezpośrednio, złożyć wniosek o realizację zadania publicznego do jednostki samorządu terytorialnego i że wniosek ten stanowi wniosek w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego. Oznacza to, że gmina będzie musiała zachować kodeksowe terminy, a wnioskodawcy niezadowolonemu ze sposobu załatwienia wniosku służy prawo wniesienia skargi w trybie administracyjnym. Z drugiej strony przeczyta też,  że jeżeli wniosek będzie uwzględniony, to organ wykonawczy gminy zawrze z wnioskodawcą umowę, do której będą miały zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego.

W przypadku niewywiązania się gminy z postanowień umownych wnioskodawcy przysługiwać więc będzie wnioskodawcy roszczenie na zasadach ogólnych kodeksu cywilnego. A skarga w trybie administracyjnym? Już nie, choć trudno się przecież spodziewać, że w przypadku niewywiązania się gminy z postanowień umownych wnioskodawca będzie zadowolony z rozpatrzenia jego wniosku.

W którym momencie dokładnie nastąpi zmiana trybu postępowania? W chwili podpisania umowy czy może już wcześniej, na etapie przewidzianego przez ustawę „wspólnego opracowywania kosztorysu i harmonogramu  zadania” ? Takie opracowanie powinno przecież w praktyce poprzedzać zawarcie umowy. No właśnie…

Na marginesie: art.19 b ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie przewiduje, że  „mieszkańcy jednostki samorządu terytorialnego (…)” uprawnieni są do złożenia wniosku o realizację zadania publicznego do jednostki samorządu terytorialnego, „na terenie której mają miejsce zamieszkania lub siedzibę”.

Czy „mieszkaniec” danej gminy może mieć „miejsce zamieszkania” na terenie innej gminy? Nie mówiąc już  o „siedzibie” cokolwiek to w przypadku „mieszkańca”, a zatem osoby fizycznej znaczy… 🙂

Krótko mówiąc, Ustawodawco nie rób nam tego więcej  🙂

nie do wiary

Przekazanie nieruchomości gminie

Do lipca 2006 roku każdy właściciel mógł na podstawie wówczas obowiązujących przepisów zrzec się własności nieruchomości. Była to jednostronna czynność prawna. Właściciel udawał się do Notariusza, gdzie bez udziału przedstawicieli gminy, oświadczał, że zrzeka się swojej własności na jej rzecz.

Nieruchomość, której właściciel w ten sposób się zrzekł, stawała się automatycznie własnością gminy, na obszarze której była położona.

Gmina nie mogła jej nie przyjąć. Razem z prawem własności dostawała także wszystkie obciążenia związane z nieruchomością, w wysokości równej wartości tej nieruchomości z chwili nabycia.

Był to wyjątkowy stan, w którym nowym właścicielem niechcianych nieruchomości, gmina zostawała bez własnej woli.

Nie ma się więc co dziwić, że Miasta protestowały, a trzy z nich (Toruń, Jastrzębie Zdrój i Knurów) zrobiły to tak skutecznie, że Trybunał Konstytucyjny podzielając ich argumentację uznał, że przepis stanowiący podstawę zrzeczenia jest niezgody z Konstytucją i traci moc z dniem 15 lipca 2006 roku.

Obecnie, nie ma już możliwości zrzeczenia się własności nieruchomości na rzecz gminy bez jej zgody. Takie zrzeczenie dopuszczalne jest wyłącznie, gdy dokonuje go samorządowa osoba prawna na rzecz gminy, która ją ustanowiła. Osoba fizyczna takiego uprawnienia nie ma.

W zamian za to ustawodawca wprowadził tzw. przekazanie nieruchomości. Jest to umowa, co prawda nadal o charakterze nieodpłatnym, ale umowa, a zatem jak w przypadku każdej umowy, zgoda gminy jest warunkiem przekazania nieruchomości.

Od umowy darowizny umowa przekazania nieruchomości różni się m.in. tym, że jako zasadę wprowadza brak odpowiedzialności przekazującego za jej wady – zarówno fizyczne, jak i prawne. Strony mogą jednak postanowić inaczej i nie miejmy złudzeń, często zgoda gmina będzie uzależniona od tych dodatkowych ustaleń.

Gdy gmina nie skorzysta z zaproszenia do zawarcia umowy w ciągu 3 miesięcy od jego złożenia,  umowę przekazania nieruchomości może zawrzeć Skarb Państwa. Zaproszenie należy więc wysłać ponownie, tym razem do miejscowego Starosty, który reprezentuje Skarb Państwa.

Jeśli Wójt, Burmistrz, Prezydent uzna, że warto nabyć zaoferowaną nieruchomość, w tym ustawowym czasie powinien przedstawić Radzie Gminy (Miejskiej) odpowiednią uchwałę. Wyrażając zgodę na nabycie nieruchomości przez gminę w trybie przekazania Rada powinna mieć przy tym informacje o ustaleniach dotyczących zasad odpowiedzialności, o których wspominałam wyżej.

W przypadku, gdy nieruchomość znajduje się wyjątkowo na terenie kilku gmin, przekazujący ma wybór, do której gminy skierować zaproszenie. W przypadku finalizacji umowy, może wówczas pojawić się problem, o którym pisałam już kiedyś tutaj.

A jeśli zależy Ci na przekazaniu nieruchomości tylko w przypadku, gdy zawarcie umowy uwolni cię od odpowiedzialności za jej wady, a gmina z zaproszenia chce skorzystać, ale uzależni je od wprowadzenia w umowę innych uregulowań co do tej kwestii?  Jeśli tylko ma obsługę prawną bądź pewien, że uzależni 🙂

Cóż, zawsze możesz wycofać się z zamiaru przekazania swej nieruchomości gminie bez konsekwencji zmiany swej decyzji.

zmierzch