Kwiecień 2018

Dobra wiadomość dla wszystkich osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą!

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 12 grudnia 2017 r. w sprawie SK 13/15 uznał, że art. 1a ust. 1 pkt 3 w związku z art. 5 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (Dz.U. z 2017 r. poz. 1785 i 2141) rozumiany w ten sposób, że wystarczającą przesłanką zakwalifikowania gruntu podlegającego opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości do kategorii gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej jest prowadzenie działalności gospodarczej przez osobę fizyczną będącą jego współposiadaczem, jest niezgodny z art. 2 w związku z art. 64 ust. 1 i 2 oraz art. 84 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Co to znaczy?

Mówiąc najprościej,  Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo posiadanie przez przedsiębiorcę nieruchomości nie jest wystarczające do ustalenia dla tego gruntu, wyższej, bo związanej z działalnością gospodarczą, stawki podatku od nieruchomości. Dotychczas wyższymi stawkami podatku od nieruchomości opodatkowana była niemal każda nieruchomość będąca w posiadaniu przedsiębiorcy, ponieważ samo prowadzenie działalności gospodarczej przez właściciela przesądzało o jej uznaniu za część przedsiębiorstwa, niezależnie od tego, czy była ona w danym momencie wykorzystywane do prowadzenia działalności gospodarczej, czy też nie. Trybunał podkreślił,  że aby nieruchomość wchodziła w skład przedsiębiorstwa musi być wprowadzona do ewidencji środków trwałych, amortyzowana czy kupiona ze środków firmowych lub w inny niewątpliwy sposób rzeczywiście z nim powiązana. W innym wypadku  doszłoby do niedopuszczalnej sytuacji, w której podatnicy – osoby fizyczne będące w podobnej sytuacji tj. posiadający grunty niemające związku z prowadzeniem działalności gospodarczej opłacaliby podatek od nieruchomości według odmiennych stawek.

Zatem sam fakt, że właścicielem, a tym bardziej współwłaścicielem nieruchomości jest osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą nie wystarczy już by można było mówić o obowiązku opłacania Szczególnie rażące jest nałożenie takiego obowiązku na współposiadaczy gruntu wówczas, gdy jeden z nich nie jest przedsiębiorcą.

Ustawodawca, jak wskazał Trybunał, powinien wprowadzić bardziej precyzyjne kryteria dowodzące związku gruntu z prowadzeniem działalności gospodarczej. Samo posiadanie tego gruntu przez przedsiębiorcę nie jest kryterium prawidłowym, jako krzywdzące, szczególnie dla współposiadaczy gruntu, gdy jeden z nich nie jest przedsiębiorcą.

Dzięki takiemu stanowisku Trybunału odnośnie gruntów, przedsiębiorcy mogą poczuć się jak w niebie 🙂 JJJ

Jeszcze o opłacie adiacenckiej…

To już ponad rok od czasu, gdy jeden z wpisów na blogu poświęciłam opłatom adiacenckim. Nosił tytuł „Gra na czas”, i podkreślałam w nim różnice w nakładaniu opłaty adiacenckiej w zależności od tego, czy przysługuje ona z racji :

  1. wybudowania nowej infrastruktury lub drogi – na podstawie art.145 ustawy o gospodarce nieruchomościami czy
  2. kiedy wartość nieruchomości wzrośnie w wyniku jej podziału dokonanego na wniosek właściciela lub użytkownika wieczystego – na podstawie art.98a ustawy o gospodarce nieruchomościami.

W każdym z tych dwóch przypadków organ miał trzy lata na nałożenie opłaty, ale w przypadku opłaty z tytułu wybudowania nowej infrastruktury lub drogi w tym terminie musiało nastąpić wydanie decyzji, natomiast w przypadku opłaty z tytułu wzrostu wartości nieruchomości po podziale w ciągu trzech lat miało nastąpić ustalenie opłaty, co było jednoznaczne nie tylko z wydaniem decyzji, ale też jej skutecznym doręczeniem i uzyskaniem przymiotu ostateczności.

Dziś znów wpis w tym temacie, bo ustawodawca sprawił, że wszystko co powyżej jest już nieaktualne.

Zarówno art. 145 ust. 2 jak i  art. 98a ust. 1 zostały zmienione ustawą z dnia 20.07.2017 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 1509), która weszła w życie 23 sierpnia 2017 roku.

Obecnie w obu przypadkach wystarczy, jeśli  w ustawowym terminie 3 lat nastąpi wszczęcie postępowania w sprawie ustalenia opłaty adiacenckiej.

Czy ta zmiana jest dobra? Ujednolicenie dotyczące obu opłat na pewno. Jednak z drugiej strony uzależnienie terminu na możliwość nakładania przez organ opłat od momentu wszczęcia postępowania, w sytuacji gdy w tym wypadku jest to postępowanie wszczynane z urzędu, nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Dlaczego?

Dlatego, że przepisy kodeksu postępowania administracyjnego nie określają w sposób jednoznaczny momentu wszczęcia postępowania z urzędu. O ile artykuły 61 § 3 i 3a kpa regulują wyraźnie datę wszczęcia postępowania na wniosek strony, stanowiąc, że datą wszczęcia postępowania na żądanie strony jest dzień doręczenia żądania organowi administracji publicznej, a w przypadku komunikacji elektronicznej – dzień wprowadzenia żądania do systemu teleinformatycznego, o tyle w przypadku wszczęcia postępowania z urzędu takiego wskazania nie ma.

To orzecznictwo wykształciło zasadę, że za datę taką można uznać dzień pierwszej czynności dokonanej w sprawie, której postępowanie dotyczy. Jest za nią zwykle uważane zawiadomienie o wszczęciu postępowania. Ale też przykładowo za datę wszczęcia postępowania administracyjnego może być zgodnie z orzecznictwem NSA, uznane przesłuchanie świadka, jako pierwsza czynność podjęta w stosunku do strony.

Tego typu wątpliwości nie mają zwykle większego znaczenia, bo moment wszczęcia postępowania ustalamy  najczęściej jedynie dla stwierdzenia, które z kilku postępowań zostało wszczęte wcześniej.

Ale gdy ustawodawca uzależnia od czegoś uprawnienie dla organu do nałożenia, często bardzo wysokiej, opłaty, żadne wątpliwości nie powinny mieć miejsca. A mają. W postępowaniu o ustalenie opłaty adiacenckiej zwykle na przykład organ zleca operat do celów danego postępowania jeszcze przed wysłaniem zawiadomienia o wszczęciu postępowania. Przed zawiadomieniem są też najczęściej przeprowadzane oględziny na gruncie.

Który z tych momentów będzie więc miarodajny?

Najwłaściwszy wydaje się pogląd, że datą wszczęcia postępowania administracyjnego z urzędu, jest dzień pierwszej czynności w sprawie dokonanej pod warunkiem, że powiadomiono o niej stronę w sprawie  – zgodnie z wyrokiem NSA z 4.3.1981 r. SA 654/81.  Pozwoli to uniknąć takich sytuacji, w których organ zawiadomi o wszczęciu postępowania wyłącznie po to, by nie minął ustawowy trzyletni termin na ustalenie opłaty, a następnie nie będzie podejmował żadnych czynności przez długie tygodnie.

Czy nie lepsze byłoby zatem ustanowić, by organ musiał w ustawowym trzyletnim terminie wydać decyzję, a nie wszcząć postępowanie, skoro momentem odniesienia dla każdej rozpoznawanej sprawy jest zawsze chwila wydania decyzji (stan faktyczny i prawny ważny jest w dniu wydania decyzji, a nie w dniu wszczęcia postępowania)?

Tak jak było dotychczas w przypadku jednej z opłat.

Warto pamiętać, że czasem może tak być nadal, pomimo zmiany przepisów – w przypadku postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie zmiany, a zatem przed 23 sierpnia 2017 roku, w zakresie terminów  stosuje się przepisy dotychczasowe.

29955510_1104587113024795_1968620772_o