Bez kategorii

Pismo z urzędu

Zanim na dobre wrócę do pracy, jeszcze jeden lżejszy wpis „bez kategorii”.

Przepisy prawne sporządzane są w charakterystycznym języku – języku prawnym. Słowa mają w tym języku zupełnie inne znaczenie, niż potocznie je rozumiemy. Mieć w tym języku to nie to samo co posiadać, użyczyć znaczy zupełnie co innego, niż pożyczyć. Ten język musi być specyficzny, aby przepisy były zwięzłe i abstrakcyjne, a przez to mogły odnosić się do wielu podobnych sytuacji, bez ich szczegółowego opisywania.

I to nawet zrozumiałe.

Z kolei stosujący przepisy na co dzień pracownicy urzędów, posługują się językiem tzw. urzędniczym. Ten język zazębia się z językiem prawnym, ale też zawiera wyrażenia charakterystyczne wyłącznie dla siebie, stąd zwany też czasem bywa urzędniczym żargonem. Ułatwia on dyskusję o konkretnych rozwiązaniach prawnych i pozwala podzielić się interpretacjami prawnymi,  ale…

DSC04853

No właśnie. W pismach kierowanych do osób spoza prawniczej branży, starających się załatwić swoją sprawę w urzędzie, powinien być stosowany z umiarem i w sposób umożliwiający pełne zrozumienie treści adresatowi.

Językiem urzędowym jest przecież w naszym kraju język polski. To nie tylko frazes, to gwarancja, że urzędowe pisma będą zrozumiałe dla laika.

Pismo do Jana Nowaka o tym, na jakim etapie jest jego sprawa, albo informacja o tym, że termin jej załatwienia się przedłuży, nie musi przecież brzmieć jak zlepek trudnych do zrozumienia słów, z przewagą tych, które nic w praktyce nie znaczą.

Tymczasem zdarza się, że adresat z otrzymanego pisma czy decyzji nie rozumie nic. Nawet z uzasadnienia, które powinno przecież w sposób jasny i przekonujący wskazywać, czemu decyzja jest negatywna lub w inny sposób niezgodna z jego wnioskiem.

W pismach urzędowych mnożą się specjalistyczne wyrażenia, choć mają zrozumiałe odpowiedniki w języku potocznym. Stosowana jest przedziwna, odwrócona składnia, mająca prawdopodobnie nadać treści bardziej władczy wydźwięk.

Niepotrzebnie.

Z dwóch powodów.

Po pierwsze, to urzędnik jest dla ludzi. To prawnik jest dla ludzi. Nie odwrotnie.

Po drugie, niezrozumienie decyzji przez adresata jest wystarczające do wniesienia przez niego skutecznie odwołania. Kodeks postępowania administracyjnego nie przewiduje przecież żadnych formalnych obostrzeń, jeśli chodzi o odwołanie. Nie raz spotkałam się z sytuacją, w której ktoś odwołał się od decyzji „z ostrożności, bo nic z niej nie rozumiał”. Żadna ze stron na tym nie zyskuje. Dla każdej to strata czasu i potwierdzenie przekonania, że między administracją, a obywatelami jest przepaść.

Zatem komunikacja na linii obywatel-urzędnik, powinna być jak najprostsza, przy czym granicą jest tu jedynie konkretność i oficjalność. (Wiadomo, że w tego typu pismach nie ma miejsca na emocje czy kwieciste opisy).

I jak najmniej sytuacji podobnych do tej, z usłyszanej kiedyś przeze mnie anegdoty, gdy petent skarżył się koledze, że nie załatwił sprawy, bo „urzędnik nie widział”.

 – W ogóle?  – zdziwił się kolega.

– Nie, tylko jakiś tam p r z e s ł a n e k.

podp

Bez tytułu22

Pracę zabieram nie tylko do domu, ale i na wakacje 🙂 Nie mogłam się powstrzymać. Na zdjęciu Ratusz w Sóller na Majorce, zlokalizowany na pełnym kawiarni i drzew Placu Konstytucji.

SAM_27301

SAM_27321

SAM_2741

podp

Święta!

 

Wszystkim Czytelnikom bloga życzę zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy!

Niech zwycięstwo dobra nad złem staje się naszym udziałem każdego dnia!

WŚ

Nie masz wrażenia, że informacji jest za dużo?

Także tych „prawnych”.

Bombardują nas z każdej strony. Gazety internetowe, dzienniki papierowe, radiowe i telewizyjne serwisy informacyjne – wszystkie walczą o naszą uwagę. Chwytliwym tytułem wabią do zagłębienia się w tekst, który zwykle jest powierzchowny i zawiera wciąż te same informacje, podawane w coraz to innej formie lub analizowane pod innym kątem.

Nawet, jeśli odpowiada na jakieś pytanie, to na to samo, na które odpowiedź uzyskaliśmy już wczoraj i przedwczoraj i w ubiegłym miesiącu, i to zazwyczaj z tego samego źródła.  Jedna informacja, podawana na tysiąc sposobów i komentowana przez coraz to nowych ekspertów. Swoją drogą, chyba żaden inny wyraz nie zrobił w ostatnich czasach takiej kariery, jak właśnie ekspert.  Ekspert, czyli jak gdzieś czytałam – ktoś, kto ma coraz większą wiedzę w coraz mniejszym zakresie, aż wreszcie wie absolutnie wszystko o niczym 🙂

Najbardziej bawią mnie wypowiedzi ekspertów komentujących zawody sportowe, zwłaszcza jeśli komentarz pod adresem sportowca jest krytyczny, a wypowiadający te słowa nigdy czynnie danego sportu nie uprawiał. Jakaż to luksusowa sytuacja!

Mam nadzieję, że takim ekspertem nie jestem i nigdy nie zostanę. Jestem praktykiem i wiem, że Klientowi nie jest potrzebny ekspert dający dobre rady z bezpiecznego studia, a partner, który wraz z nim w tym „biegu” uczestniczy, robiąc co w jego mocy by i tym razem był rekord, a nie porażka.

Spytasz po co ten przydługi wstęp? Namawiam Cię byś na wzór tak modnego teraz bycia slow (slow life, slow food, slow fashion itp.) delektował się informacją, także prawną. Wybieraj informacje o interesującym cię zagadnieniu świadomie, z wiarygodnych źródeł, czytaj je w skupieniu i krytycznie, nie śpiesz się, bądź dokładny, postaw na jakość.

Zastanów się, czy to nie dziwne, że codziennie zdarzyło się dokładnie tyle ważnych rzeczy, ile idealnie mieści się w gazecie? 🙂

A zatem slow law? 🙂 Czemu nie?

 

Mamy prawo być dumni!

 

image description

Wczoraj uczestniczyłam w okręgowych eliminacjach Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Prawie – Akademia Prawa. Konkurs jest organizowany przez Centrum Edukacji Prawnej Krajowej Rady Radców Prawnych, dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych. Jednym z konkursowych zadań była ustna wypowiedź dotycząca wylosowanego zagadnienia prawnego. Świeżo po tym etapie chcę stanowczo oświadczyć, że mamy prawo być dumni! Mamy wspaniałą młodzież. Mądrą, ułożoną, rozumiejącą wszystko co się wokół dzieje, dużo lepiej niż nam się wydaje.

Serdecznie gratuluję nie tylko laureatom, ale wszystkim uczestnikom! Osobne gratulacje dla Nauczycieli, pod których kierunkiem dzieci przygotowywały się do konkursu. Powodzenia w finale!

                                                                                                                         GreatJob