FINANSE PUBLICZNE

Płatność kartą w urzędzie

Ostatnio zwracałam Ci uwagę, że są takie sprawy, w których Radzie Gminie odmawia się kompetencji do podejmowania decyzji, choć byłoby to w praktyce uzasadnione.

Dziś o sytuacji odwrotnej.

Wiele osób nie może już się doczekać, by w każdym urzędzie móc uiszczać opłaty kartą. Ja w każdym razie na to czekam.

Na wprowadzenie obrotu bezgotówkowego w Twoim urzędzie jest teraz najlepszy czas, ponieważ w Ministerstwie Rozwoju przygotowano program upowszechnienia płatności bezgotówkowych. Wszystkie szczegóły programy, formularz zgłoszeniowy, wzór umowy oraz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania znajdziesz na stronie współpracującej z Ministerstwem w tym zakresie Krajowej Izbie Rozliczeniowej S.A. W ramach programu urząd będzie mógł bezpłatnie zainstalować i korzystać z terminala płatniczego (jednego na urząd w gminach do 10 tys. mieszkańców i dwóch w gminach większych).

Jeszcze ważniejszą kwestią jest fakt, że dokonujący płatności z wykorzystaniem terminala klienci urzędu także nie będą ponosić opłat za dokonanie transakcji realizowanych w ramach programu.

Rozwiązanie bezdyskusyjnie potrzebne.

Ja chciałabym dziś zwrócić uwagę jedynie, byś nie zapomniał, że wprowadzenie płatności kartą w urzędzie wymaga uprzedniej zgody Rady Gminy wyrażonej w formie uchwały.

Podstawą takiej uchwały będzie art.18 ust.2 pkt 8 ustawy z dnia 8 marca 1990 roku o samorządzie gminnym ( Dz.U. t.j. z 2016 r. poz.446 ze zm.) oraz art.61 a § 1. ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2017 r.  poz.201 ze zm.)

Potem już można przystępować do programu i wdrażać płatności bezgotówkowe. W tej formie płaci się z lżejszym sercem. Nawet podatki.

Pozdrawiam niezmiennie.

66666

Od przybytku głowa… boli

Od początku tego roku funkcjonuje w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych przepis art 7 ust.1 pkt 15, który przewiduje zwolnienie z podatku od nieruchomości gruntów i budynków lub ich części, stanowiących własność gminy. Zwolnieniem tym nie są objęte jedynie te grunty i budynki stanowiące własność gminy, które służą działalności gospodarczej lub są w posiadaniu innych niż gmina podmiotów (są wydzierżawione, wynajęte, użyczone itp.)

Wprowadzając ten przepis ustawodawca chciał wyeliminować sytuacje, w których wójt, burmistrz, prezydent jako organ podatkowy pobiera podatek od „własnych” nieruchomości, a zatem gmina płaci „sama sobie”.

Przepis ten jest jednak mało precyzyjny.

Pomija przypadek, w którym gmina jest właścicielem nieruchomości na terytorium innej gminy. A taki przypadek zdarzyć się przecież może. Co prawda nie w drodze zawarcia umowy kupna-sprzedaży, bo żadna gmina nie kupi nieruchomości poza granicami swojego terytorium, (do jakich zadań mogłaby ją wykorzystywać?), ale w drodze np. spadkobrania.

O tym jak to się może stać pisałam w artykule Gmina jako spadkobierca. A w takim przypadku pojawia się problem, bo o ile wspomniany przepis nie traci na aktualności (nadal to gmina jest właścicielem gruntu i nie oddała go w posiadanie zależne), o tyle cel przepisu jest w tym wypadku wypaczony. Organem podatkowym jest już przecież organ wykonawczy innej gminy. Gmina podatek od nieruchomości płacić nie będzie już „samej sobie”, ale innej jednostce samorządu terytorialnego.

Czy może więc opierając się na literalnym brzmieniu przepisów pozbawić ją dochodów z tego tytułu? Wydaje się, że nie.

Ale z drugiej strony, czy wobec jasnego brzmienia przepisu o zwolnieniu powinna uiścić podatek, pozbawiając się tym samym własnych środków?

Co zatem rekomendować władzom gminy w takiej sytuacji? Oczywiście poza natychmiastową sprzedażą nieruchomości zlokalizowanej poza granicami jej terytorium 🙂

Zrzut ekranu 2016-04-28 o 08.55.24

URZĘDNICZE PIĄTKI

IMG_20141120_103601

Na podstawie przepisów o systemie oświaty gminy udzielają ze swoich budżetów dotacji dla niepublicznych przedszkoli i szkól oraz placówek publicznych, ale prowadzonych przez osoby fizyczne i prawne, będące jednostkami spoza sektora finansów publicznych.

Tryb udzielania i rozliczania tych dotacji ustala rada gminy.

Z uwagi na nowelizację ustawy o systemie oświaty dokonaną w czerwcu ubiegłego roku, zmieniająca m.in. niektóre zasady naliczania dotacji, gminy obecnie podejmują nowe uchwały lub aktualizują zapisy dotychczasowych.

W uchwale dotyczącej tych kwestii rada gminy musi uwzględnić w szczególności podstawę obliczania dotacji, zakres danych, które powinny być zawarte we wniosku o udzielenie dotacji i w rozliczeniu jej wykorzystania, oraz termin i sposób rozliczenia dotacji. Tyle ustawa…

Przygotowując nowe uchwały warto natomiast zwrócić uwagę na następujące, powtarzające się zastrzeżenia organów nadzoru, w szczególności regionalnych izb obrachunkowych,  w stosunku do uchwał podejmowanych w tych sprawach;

1. Obowiązkiem organu jest ustalenie w uchwale konkretnej podstawy obliczenia dotacji.

 W przypadkach, w których ustawodawca określił w przepisach jedynie dolną granicę podstawy obliczenia dotacji, to rada gminy powinna określić konkretną podstawę w ujęciu procentowym do ustalonych w budżecie wydatków bieżących.  Nie wystarczy więc powtórzyć zapisów ustawowych, że dotacja będzie przyznana w wysokości ‚”nie niższej niż…”

Brak sprecyzowania tej podstawy może więc być przyczyną unieważnienia tych zapisów uchwały.

2. Uchwały powinny uwzględniać  przepisy nowelizacji, zgodnie z którymi  opłaty za korzystanie z wychowania przedszkolnego oraz za wyżywienie stanowiące dochody budżetu gminy, pomniejszają wydatki  stanowiące odniesienie, o którym mowa w pkt.1

3. Uchwały nie powinny zawierać szczegółowych opisów procedur związanych z czynnościami kontrolnymi.

Właściwym organem do określenia tych ściśle „technicznych” spraw dotyczących kontroli jest organ wykonawczy gminy, a zatem wójt, burmistrz lub prezydent miasta.

Tymczasem właśnie w uchwałach często dokonuje się tego typu ustaleń, przykładowo: dotyczących treści upoważnień do kontroli, czynności poprzedzających rozpoczęcie kontroli a nawet zapisów dotyczących treści protokołu pokontrolnego oraz możliwości wniesienia do niego zastrzeżeń.

4. Zapisy uchwał nie powinny wydłużać ustawowych terminów przekazania dotacji.

W przypadkach, w których ustawodawca określa w jakim terminie ma być przekazana dotacja – (do ostatniego dnia każdego miesiąca, a część za grudzień do 15 grudnia) – terminy te są najpóźniejszą datą przekazania dotacji.

Tymczasem niektóre gminy w swych uchwałach ustalają, że dotacje będą przekazywane do dnia 25 czy 20  każdego miesiąca, co pozbawia podmiot prowadzący placówkę prawa otrzymania części dotacji za grudzień na czas. Takie zapisy też na pewno, nie ujdą uwadze RIO.

Przede wszystkim jednak:

5. Brak podstaw do określania w uchwale w jakich przypadkach, dotacja zostanie podmiotom uprawnionym ‚wstrzymana”, albo ‚cofnięta”.

Takiej instytucji nie przewiduje ani ustawa o finansach publicznych, ani ustawa o systemie oświaty.

 

Fundusz sołecki w miastach?

Kilka dni temu – 20 marca, weszła w życie nowa ustawa o funduszu sołeckim.

To okazja, żeby porozmawiać o funduszu sołeckim, tym bardziej, że dziś jest ostatni dzień na podjęcie uchwały o wyrażeniu lub odmowie  wyrażenia zgody na wyodrębnienie z budżetu gminy funduszu sołeckiego. Ostatni, ponieważ uchwała podjęta po dniu 31 marca roku poprzedzającego rok budżetowy, którego dotyczy, jest nieważna.

Fundusz to wyodrębnione w budżecie gminy środki, które mogą być przeznaczone na realizację zadań własnych gminy na terenie danego sołectwa. Zadań, które służą poprawie warunków życia mieszkańców i są zgodne ze strategią rozwoju gminy oraz zostały wskazane we wniosku złożonym przez sołectwo do organu wykonawczego gminy.

To pierwsza zaleta funduszu – gwarancja, że na obszarze sołectwa zostanie zrealizowane konkretne, wybrane przez mieszkańców zadanie poprawiające komfort ich życia.

Druga zaleta wyodrębnienia funduszu to fakt, że gmina otrzymuje z budżetu państwa zwrot znaczącej części wydatków wykonanych w jego ramach w formie dotacji celowej.

Te dwie wspomniane cechy sprawiają, że fundusz jest atrakcyjnym instrumentem wdrażania oddolnych inicjatyw i realizowania pomysłów mieszkańców w odniesieniu do najbliższego im obszaru gminy.

Przywilej wyodrębnienia funduszu sołeckiego należy jednak jedynie do gmin, które utworzyły jednostki pomocnicze jakimi są sołectwa, a te z kolei zwyczajowo są tworzone w gminach o charakterze wiejskim i wiejsko-miejskim. W miastach jednostkami pomocniczymi są natomiast  dzielnice i osiedla.

Z drugiej strony obecnie  żaden przepis nie wyklucza tworzenia sołectw w miastach, a ustawa o funduszu sołeckim przewiduje, że wniosek określający, na jakie zadanie mają  być przeznaczone środki funduszu, sołectwo ma złożyć do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta – więc, co podnoszą zwolennicy sołectw miejskich, ustawodawca przewidział fundusz także w dużych gminach miejskich, gdzie organem wykonawczym jest prezydent miasta.

Przeciwnicy tego rozwiązania powołują się na uzasadnienia wprowadzanych przez ustawodawcę rozwiązań, na art.36 ust.1 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym organem uchwałodawczym sołectwa jest zebranie wiejskie, (co definiuje sołectwo jako jednostkę o charakterze wiejskim) oraz na definicję  kwoty bazowej potrzebnej do obliczania wysokości środków przypadających na dane sołectwo, którą oblicza się  na podstawie  danych finansowych jedynie  gmin wiejskich i miejsko-wiejskich. Podkreślają też znaczne obniżenie prestiżu miasta, na którego terenie zawiązane zostaną sołectwa.

Ponieważ jednak prestiż w konfrontacji z milionami złotych z funduszu, traci na znaczeniu, przez ostatnie miesiące toczyła się w mediach batalia na temat działań  miast, które to rozwiązanie chciały u siebie wprowadzić. Najwięcej emocji wzbudzała swojego czasu propozycja powołania sołectw jako jednostek pomocniczych Krakowa. Ostatnio swój plan wprowadziło w życie miasto Jarocin. Wojewoda Wielkopolski co prawda unieważnił w trybie nadzoru uchwałę w sprawie powołania sołectwa w Jarocinie, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił to rozstrzygnięcie nadzorcze, a złożoną przez Wojewodę skargę kasacyjną oddalił Naczelny Sąd Administracyjny świeżym wyrokiem z 4 lutego br. w sprawie II OSK 2910/2013.

NSA argumentował, że sołectwo może być jednostką pomocniczą utworzoną w granicach administracyjnych miasta, ale tylko w pewnych sytuacjach, kiedy obszary nim objęte są niezurbanizowane i mają charakter wiejski. Przy braku tych przesłanek sama zmiana nazewnictwa jednostki pomocniczej byłaby obejściem ustawy o funduszu sołeckim.  Cały wywód Sądu dostępny tutaj.

Takie orzeczenie daje możliwość realizacji pomysłów kolejnych rad gmin na tworzenie sołectw obejmujących peryferia gmin miejskich.  Tylko, czy to aby na pewno dobry pomysł?