POSTĘPOWANIE ADMINISTRACYJNE

Doręczenia za granicę

Dziś jeden z tych rzadkich problemów praktycznych, który nie wynika z wątpliwości interpretacyjnych.

Przepis art.40 § 4 kpa jest klarowny:

Strona, która nie ma miejsca zamieszkania lub zwykłego pobytu albo siedziby w Rzeczypospolitej Polskiej lub innym państwie członkowskim Unii Europejskiej, jeżeli nie ustanowiła pełnomocnika do prowadzenia sprawy zamieszkałego w Rzeczypospolitej Polskiej i nie działa za pośrednictwem konsula Rzeczypospolitej Polskiej, jest obowiązana wskazać w Rzeczypospolitej Polskiej pełnomocnika do doręczeń, chyba że doręczenie następuje za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

Wynika z niego, że obowiązek wskazania pełnomocnika dla doręczeń w kraju dotyczy wyłącznie osób, które mieszkają w kraju nienależącym do Unii Europejskiej. Osoby zamieszkałe w krajach Unii powinny otrzymywać pisma na własne adresy zamieszkania.

Pojawia się pytanie, co w sytuacji, gdy strona mieszka w kraju, w którym nie stosuje się tzw. „zwrotek”, czyli zwrotnych potwierdzeń odbioru. Taka sytuacja ma miejsce np. w Wielkiej Brytanii.

Według MSWiA w tej sytuacji zawsze pierwsze pismo w sprawie powinno być do strony wysłane na adres zamieszkania za granicę za pośrednictwem publicznego operatora pocztowego listem zagranicznym za zwrotnym poświadczeniem odbioru. Jeżeli w ciągu dwóch miesięcy od daty nadania organ nie będzie miał informacji o sposobie doręczenia korespondencji (nie przyjdzie ani zwrotne poświadczenie odbioru ani odpowiedź bezpośrednio od strony) powinien skierować drugie pismo tej samej treści, także co do pouczenia, a jednocześnie rozpocząć ustalanie miejsca zamieszkania strony w każdy inny możliwy sposób. W przypadku, gdy w ciągu kolejnych dwóch miesięcy brak będzie wskazanych wyżej informacji organ powinien wystąpić do Sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej, aby reprezentował ją w toku postępowania administracyjnego.

Jest to rozwiązanie kompromisowe i wydaje się zabezpieczać interes stron zamieszkałych w krajach Unii Europejskiej innej niż Polska.

W praktyce wiąże się jednak z przedłużeniem postępowania o wiele miesięcy – dopiero po upływie czterech, organ występowałby do Sądu o wyznaczenie przedstawiciela, co też pewnie trochę potrwa. W tym czasie właściwego postępowania administracyjnego nie będzie się dało prowadzić.

A przede wszystkim w tej sytuacji wniosek składany do Sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej będzie paradoksalnie zawierał adres strony  (adres jest przecież znany organowi, skoro wysłał już dwa pisma do strony, a nie mamy tylko informacji o ich doręczeniu). Może to z gruntu uczynić taki wniosek nieskutecznym – Sąd może uznać, że wyznaczanie przedstawiciela dla osoby, której adres jest znany jest zbędne. A nawet jeśli wyznaczy przedstawiciela, to jego pierwszym obowiązkiem będzie ustalenie miejsca pobytu osoby, do reprezentowania której został  powołany i przesłanie jej informacji o toczącym się postępowaniu administracyjnym z jej udziałem.

I tak koło się zamknie, bo informacja pójdzie na znany adres tyle, że nie będzie informacji o jej doręczeniu.

Dodatkowo pozostaje nadal aktualny utrwalony w orzecznictwie pogląd, że nawet w sytuacji ustanowienia przez sąd przedstawiciela dla nieobecnej strony postępowania administracyjnego organ nie jest zwolniony ze swoich obowiązków i jeśli poweźmie wiadomość pozwalającą na ustalenie adresu zamieszkania strony, winien podjąć stosowne czynności w celu zapewnienia stronie jej osobistego udziału w postępowaniu. A przecież organ cały czas zna adres, tylko nie ma informacji o losach korespondencji.

Błędne koło zamyka się po raz drugi.

Czy to wszystko potrzebne? Przecież gdy strona udowodni, że nie otrzymała zawiadomień, zawsze będzie mogła wnieść o wznowienie postępowania i przeprowadzenie go z jej udziałem. To tego chcąc uniknąć organ zwykle wnosi o wyznaczenie przedstawiciela. Tylko czy w tym wypadku uniknie?

A co jeśli strona otrzymuje te zawiadomienia, tylko pozostaje bierna (wtedy też nie będzie ani zwrotki, ani informacji o stronie). Po prostu czeka na dalszy ciąg. Na przykład na decyzję. Tylko, że decyzja może nigdy na adres zamieszkania nie przyjść, bo organ doręczy ją ustanowionemu przedstawicielowi. Czy unikniemy wznowienie, gdy strona powoła się potem na fakt, że ustanowiono go pomimo, że jej adres był cały czas znany?

No właśnie.

podp

W trakcie zmiany kpa, o której pisałam już trochę wcześniej, ustawodawca umożliwił zrzeczenie się prawa do wniesienia  odwołania od decyzji.

Zgodnie z wprowadzonym przepisem art. 127a kpa 

(§ 1) strona może zrzec się prawa do wniesienia odwołania w trakcie biegu terminu do jego wniesienia wobec organu administracji publicznej, który wydał decyzję, a

(§ 2) z dniem doręczenia organowi administracji publicznej oświadczenia o zrzeczeniu się prawa do wniesienia odwołania przez ostatnią ze stron postępowania, decyzja staje się ostateczna i prawomocna.

To rozwiązanie dobre i wyczekiwane, (strony i dawniej często chciały złożyć tego typu oświadczenie, by szybciej uzyskać możliwość wykonania decyzji, ale nie było to prawnie możliwe).

Mnie jednak zastanawia inna związana z tym kwestia:

Ponieważ pouczenie o prawie do zrzeczenia się odwołania i skutkach zrzeczenia się odwołania, jest od zmiany kpa obligatoryjnym elementem każdej decyzji, organy administracji treść art 127 a kpa przytaczają w pouczeniach.  I dobrze. Czasem jednak pouczenie jest jeszcze wzbogacone dodatkowym zdaniem:

Nie jest możliwe skuteczne cofnięcie oświadczenia o zrzeczeniu się prawa do wniesienia odwołania po jego złożeniu – oświadczenie to jest niewzruszalne

w ten czy inny, podobny sposób zredagowanym.

Jest to prawdopodobnie efekt zamieszczenia w uzasadnieniu ustawy zmieniającej takiego stanowiska ustawodawcy: W związku ze skutkami, jakie wywołuje zrzeczenie się odwołania (decyzja staje się wówczas ostateczna i prawomocna, więc strona, która zrzekła się odwołania, nie będzie mogła zaskarżyć jej do sądu administracyjnego), należy przyjąć, że nie jest możliwe skuteczne cofnięcie oświadczenia w tym przedmiocie. Oświadczenie to, o ile zostało prawidłowo złożone, w chwili jego doręczenia organowi przez stronę (a w przypadku gdy w postępowaniu uczestniczy wiele stron – przez wszystkie strony) jest niewzruszalne. 

No właśnie, czy jest niewzruszalne?

To kwestia dyskusyjna, ponieważ przytoczone wyżej stanowisko nie znalazło odzwierciedlenia wprost w przepisach kpa. Wprowadzając możliwość zrzeczenia się przez stronę prawa do odwołania ustawodawca nie wyłączył stosowania w tym wypadku przepisów dotyczących oświadczeń woli i ich możliwej wadliwości. Oczywistym jest, że oświadczenie złożone prawidłowo i nieobciążone wadami wywrze skutek wskazany w przepisie. Ale czy wywrze go także oświadczenie wadliwe? A jeśli tak, to na jakiej podstawie?

I czy ratuje sytuację odebranie od strony oświadczenia, z dodatkową modyfikacją o treść:

Zostałem poinformowany, że oświadczenie, które zostało prawidłowo złożone jest niewzruszalne i nie można go cofnąć albo Niniejsze zrzeczenie się jest prawidłowe i niewzruszalne

bo takie też spotykam?

Myślę, że nie. Jakie zatem wnioski, póki kwestia niewzruszalności zrzeczenia się prawa do odwołania nie zostanie ostatecznie rozstrzygnięta?

Jeśli wydajesz decyzję w pouczeniach zawieraj tylko to, co wynika z przepisów. Nie dokładaj swoich ani cudzych interpretacji przepisów, choćby były najbardziej racjonalne. Wystarczające pouczenie, to w tym przypadku wyłącznie treść art.127 a kpa. Nie ma uzasadnienia na jego dodatkowe wzbogacanie.

Jeśli otrzymujesz decyzję, pamiętaj, że bez względu na brzmienie pouczenia, nie jest ono w stanie ani wykreować dla ciebie nowych uprawnień, jeśli nie mają oparcia w przepisach, ani, co ważniejsze, tych uprawnień cię pozbawić.

W obu przypadkach wszystko będzie dużo prostsze.
DSC05407

KPA – zmiana czy rewolucja?

Za nami dość obszerna zmiana kodeksu postępowania administracyjnego, wprowadzająca wiele nowych rozwiązań. Jej celem było m.in. zniesienie nadmiernego formalizmu postępowania, a także umożliwienie prawidłowej realizacji zasady zaufania obywateli do organów administracji, która dotychczas była według ustawodawcy realizowana w sposób niewystarczający.

Na omówienie poszczególnych zmian przyjdzie jeszcze czas, tym bardziej, że większość nowych przepisów zmienia procedurę, nie rewolucjonizując jednak sytuacji klienta urzędu. Ale są i takie, które odwracają niejako role w postępowaniu. Jedną z takich zmian jest wprowadzenie artykułu 79a, który w § 1 zawiera następujący przepis:

W postępowaniu wszczętym na żądanie strony, informując o możliwości wypowiedzenia się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań, organ administracji publicznej jest obowiązany do wskazania przesłanek zależnych od strony, które nie zostały na dzień wysłania informacji spełnione lub wykazane, co może skutkować wydaniem decyzji niezgodnej z żądaniem strony.

Co to oznacza w praktyce?

Tyle, że we wszystkich  postępowaniach wszczętych na Twój wniosek od 1 czerwca tego roku, organ już na etapie wysyłania informacji o możliwości zapoznania się z materiałem zgromadzonym w sprawie powinien wiedzieć, czy decyzja będzie pozytywna, czy nie. Jeśli istnieje zagrożenie, że decyzja może być odmowna z powodu nieprzedłożenia przez Ciebie wymaganych dla pozytywnego rozstrzygnięcia dokumentów będzie musiał powiadomić Cię o tym, jakie to wymogi zależne od Ciebie nie zostały spełnione.

Dla mnie to rewolucja.

Dotychczas aż do zakończenia postępowania administracyjnego wnioskodawca nie wiedział, jakie będzie rozstrzygnięcie, a negatywna decyzja zwykle go zaskakiwała. Teraz już na wcześniejszym etapie, przed wydaniem decyzji, będziesz miał na piśmie, czy organ uznał złożone przez Ciebie dokumenty za wystarczające czy nie, i co według organu powinieneś jeszcze wykazać, by zmienił zdanie.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeśli dysponujesz środkami dowodowymi, by rozwiać wątpliwości organu, będziesz mógł je złożyć w terminie wyznaczonym przez organ na wypowiedzenie się co do zebranych dowodów lub w inny wskazany sposób wykazać swoje racje. Jeśli nie, będziesz miał dodatkowy czas na przygotowanie odwołania. Już nie musisz się domyślać czego brakło, że spotkałeś się  z odmową.

A jakie to pole do popisu na nowe zarzuty. Zwłaszcza, jeśli się okaże, że informacja o niewykazanych przesłankach nie dotyczyła spraw ujętych w uzasadnieniu decyzji, albo była z nim sprzeczna.

IMG-20170728-WA0002

 Niebo sprzed kilku godzin. Tak mi się jakoś skojarzyło 😉

Co zrobić, jeśli nie przysługuje żaden tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego, a planujemy uzyskać takie świadczenie lub konieczny jest zabieg, pisałam już kiedyś.

Uzyskanie decyzji właściwego Wójta, Burmistrza, Prezydenta potwierdzającej prawo do świadczeń zdrowotnych jest istotne, ponieważ brak takiego potwierdzenia dla osoby nieubezpieczonej jest  równoznaczny z obowiązkiem ponoszenia kosztów leczenia we własnym zakresie.

Do niedawna koszty te dotyczyły wszystkich świadczeń. W dniu 12 stycznia br. weszła w życie ustawa zmieniająca ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i zgodnie z zawartymi w niej przepisami, nawet osoba, która takiej decyzji nie posiada, nie będzie ponosić kosztów świadczenia tzw. podstawowej opieki zdrowotnej.

Ponieważ jednak lekarz rodzinny nie zawsze będzie mógł nam pomóc nadal warto się o nią postarać, gdy nie jest się ubezpieczonym. Ale nie o tym dzisiaj.

Dziś zwracam uwagę, że obecnie, jeżeli przyczyną braku prawa do świadczeń opieki zdrowotnej było wyłącznie niezgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego pomimo podlegania takiemu zgłoszeniu, kosztami świadczenia nie obciąża się osoby, która w ciągu 30 dni od dnia udzielenia świadczenia takiego zgłoszenia dokona.

Co ważniejsze,  wspomniana wcześniej ustawa zmieniająca umożliwiła też uporządkowanie spraw ubezpieczeniowych z okresu sprzed jej obowiązywania.

Zgodnie z art. 5  wspomnianej ustawy zmieniającej, nie wszczyna się postępowań o zwrot kosztów wobec osób, którym świadczeń udzielono przed dniem wejścia w życie ustawy, pod warunkiem, że dokonają zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego w ciągu 90 dni od dnia jej wejścia życie, tj. najpóźniej do 12 kwietnia 2017 r.

Tzw. ubezpieczenie wsteczne będzie w praktyce najczęstsze w stosunku do osób, które choć własnego tytułu do ubezpieczenia nie miały, mogły być zgłoszone przez ubezpieczonego członka rodziny, mówiąc potocznie „przy nim”, ale tego zgłoszenia zaniedbały.

Z informacji NFZ wynika, że wstecznego zgłoszenia do ubezpieczenia powinien dokonać płatnik, aktualny dla osoby ubezpieczającej w okresie, dla którego zgłoszenie jest dokonywane.

Warto się zatem pospieszyć.

Pozdrawiam wiosennie.

DSC_0152

Opłaty adiacenckie – gra na czas…

Jeśli jesteś właścicielem nieruchomości, której wartość wzrosła z uwagi na dokonanie podziału (1) albo wybudowanie infrastruktury technicznej (2) przez gminę ( lub z jej udziałem),  „zyskiem” tym podzielisz się z gminą.

Wójt ( burmistrz czy prezydent) wyda decyzję ustalając w niej wysokość należnej gminie opłaty adiacenckiej.

Opłatę ustala się jako procent od różnicy między dotychczasową wartością nieruchomości ( przed ww. zdarzeniami), a jej wartością zwiększoną (po podziale albo zainwestowaniu przez gminę). Stawki procentowe ustala rada gminy, przy czym nie mogą one przekroczyć stawek maksymalnych wskazanych w ustawie.

Same decyzje i najczęstsze błędy popełniane przy jej wydaniu, to temat na odrębny  wpis. Dziś chciałabym ci zwrócić uwagę, na pewien szczegół, o którym nie wszyscy wiedzą.

Na decyzję nakładającą na właściciela obowiązek uiszczenia opłaty adiacenckiej organ wykonawczy gminy ma ściśle określony ustawą czas. Po jego upływie nie będziesz musiał już opłaty uiszczać, bo upływ terminu stanie się skutecznym zarzutem każdego odwołania. Organ traci wówczas uprawnienie do nałożenia opłaty na właściciela.

Ciekawe jest to, że czas ten jest inny w zależności od tego, którego z wymienionych wyżej zdarzeń dotyczy decyzja ( podziału (1), czy inwestycji gminnych (2))

W przypadku opisanym w punkcie 1, a zatem, jeśli do zwiększenia wartości nieruchomości dojdzie z uwagi na podział nieruchomości ustalenie opłaty adiacenckiej może nastąpić w terminie 3 lat od dnia, w którym decyzja zatwierdzająca podział nieruchomości stała się ostateczna albo orzeczenie o podziale stało się prawomocne.

W przypadku opisanym w punkcie 2, a zatem, jeśli do zwiększenia wartości nieruchomości dojdzie z uwagi na stworzenie przez gminę warunków do podłączenia nieruchomości do  urządzeń infrastruktury technicznej albo do korzystania z wybudowanej drogi, wydanie decyzji o ustaleniu opłaty adiacenckiej może nastąpić w terminie do 3 lat od stworzenia tych warunków.

Spytasz, o jakiej różnicy piszę skoro i w jednym i w drugim przypadku okres jest ten sam  – 3 letni?

Zauważ, że upływ trzyletniego terminu, o którym mowa w pierwszym przypadku dotyczy ustalenia opłaty adiacenckiej, w drugim wydania decyzji.

(1) Ustalenie opłaty ma miejsce, gdy w obiegu prawnym istnieje decyzja ostateczna. Decyzję należy więc wydać, doręczyć stronie i odczekać na upływ terminu do złożenia odwołania, ewentualnie na rozstrzygnięcie organu II instancji. Wtedy dopiero opłata jest „ustalona”. W przypadku, gdy organ II instancji uchyli decyzję, gra rozpoczyna się od nowa, a termin biegnie. Jeżeli któregokolwiek z tych elementów organ nie zdąży zrobić przed upływem 3 letniego ustawowego terminu, decyzja upadnie, gdy ją zaskarżysz.

(2) W drugim przypadku w ciągu 3 lat wystarczy decyzję wydać. Nie musi ona stać się w tym czasie ostateczna. Wydanie decyzji to opatrzenie jej projektu podpisem organu lub osoby upoważnionej. Późniejsze ewentualne postępowanie przed organem II instancji, a nawet doręczenie decyzji, może już nastąpić po upływie ustawowego 3 letniego terminu. I tak decyzja będzie skuteczna, jeśli tylko nie zostanie wyeliminowana z obrotu (uchylona) z innych przyczyn.

Po co ustawodawcy takie rozróżnienie, nie pytaj. Nie wiem. Moim zdaniem nie jest niczym uzasadnione i nadal budzi kontrowersje.  Ale istnieje i od zmiany ustawy we wrześniu 2004 roku daje w praktyce organowi więcej czasu na nałożenie opłaty opisanej w punkcie drugim.