Iwona Kowalska

radca prawny
W czym mogę Ci pomóc?

Iwona Kowalska

radca prawny

Radca prawny specjalizujący się w zagadnieniach dotyczących prawa samorządu terytorialnego. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Członek Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Kielcach IX Kadencji. W latach 2010-2017 Członek Zarządu Stowarzyszenia Prawników Administracji Publicznej...
[Więcej >>>]

W czym mogę Ci pomóc?

Od piętnastu lat staję przed sądem i przez ten czas widziałam już tyle „oryginalnych” zachowań pełnomocników, że trudno mnie dziś zaskoczyć obraną strategią procesową.

Zdarza się oczywiście, że wychodzę z rozprawy z zawodowym podziwem dla drugiej strony, ale w minionym tygodniu zaskoczenie było zdecydowanie negatywne.
Można powiedzieć, że brakło mi słów, a to nie zdarza się zbyt często. 😊
I nie chodzi o błędy merytoryczne, bo te przytrafiają się przecież każdemu,
ani nawet o sytuacje, gdy profesjonalizm ustępuje miejsca emocjom, bo to ludzkie i czasem nieuniknione, ale o planowane przekroczenie granic,
w szeroko (choć chyba jednak błędnie) rozumianym interesie klienta.

Z weekendowym dystansem dzielę się zatem doświadczeniem z minionego tygodnia:
Sami oceńcie; czy jeśli w postępowaniu z udziałem wielu uczestników, profesjonalny pełnomocnik podważa wiarygodność dowodów zarzutem, że stojący po przeciwnej stronie mecenas w przeszłości reprezentował w zupełnie innej sprawie jednego z zeznających, więc pewnie „wszyscy razem jadą na jednym wózku” – nie świadczy przypadkiem o tym, że to pełnomocnik raczej mało profesjonalny? 😉

To argument, którego racjonalności nie da się obronić, jego skuteczność z punktu widzenia logiki jest zerowa, a jedyną funkcją wydaje się bezpośrednie uderzenie w kolegę po fachu.

Nie wiem, czy adresat zarzutu wyciągnie z tego konsekwencje formalne,
ale jedno jest pewne – jego adwersarz w mojej ocenie właśnie pracuje na markę osobistą jako prawnik zaangażowany ponad miarę.

A przecież nie o to chodzi w tym zawodzie.
Egzamin z etyki zdajemy codziennie.

Prowadzenie Indywidualnej Praktyki Prawniczej to nie jest łatwy kawałek chleba.

Rzadko spotykana w innych branżach ogromna odpowiedzialność za sprawy klientów łączy się z codzienną żonglerką obowiązkami, znanymi każdemu przedsiębiorcy, a jednocześnie z wieloma ograniczeniami, których inni przedsiębiorcy nie znają, jak choćby brak możliwości reklamy swoich usług.

Nigdy jednak nie miałam wątpliwości, że to także moja droga i że zrobię wszystko, by znaleźć sposób na zbudowanie kancelarii na własnych zasadach.

Dlatego tak polecam książkę „Sama na swoim” Barbary Jurgi.

Basia to nie jest kolejna postać w sieci pojawiająca się nagle z gotowym przepisem na Twój biznes.

W Internecie przeczytasz, że to doświadczona strateżka rynku, pracująca od lat z tysiącami przedsiębiorczyń, neuropsycholożka, zajmująca się badaniem zachowań konsumentów i autorka trzech książek z zakresu marketingu i budowy marki. Nie przeczytasz tam jednak niestety, że przekazuje wiedzę w tak przystępnej formie i z takim poczuciem humoru, że nagle neuronauka i jej wpływ na biznes staje się jedną z Twoich podstawowych potrzeb w piramidzie Maslowa

📖 A o czym jest TA książka? – spytasz. To historia o tym, jak prowadzić biznes w zgodzie ze sobą – ze swoimi wartościami, z poszanowaniem własnych granic i w swoim tempie. To książka, w której odnajdzie się każda kobieta, która odważyła się iść swoją drogą, mierząc się z perfekcjonizmem, lękiem, chaosem czy tzw. samotnością przedsiębiorcy. To praktyczne wskazówki, jak zamienić własne ograniczenia w prowadzeniu biznesu w swoją siłę.

Jeśli zatem prowadzisz swoją własną kancelarię, albo myślisz o własnym biznesie w jakiejkolwiek innej branży to jest książka, którą rekomenduję Ci z pełną odpowiedzialnością. Pośmiejesz się, popłaczesz, a potem wdrożysz środki zaradcze i przełamiesz ograniczające dotychczas rozwój Twojego biznesu wzorce zachowań.

Jeśli dopiero marzysz o własnym biznesie unikniesz pułapki utartych schematów już od startu.

Dla mnie ta książka ma jeszcze jeden wymiar – bardzo osobisty. W jednym z rozdziałów Basia opisała trzy osoby, które miały wpływ na Jej własny biznes. I znalazłam się w tym gronie. Była to wielka niespodzianka, ale też ogromny zaszczyt i wzruszenie, bo przecież każda z nas, będąc solo przedsiębiorczynią czerpie siłę i inspirację z relacji, które spotykają ją po drodze. Widzieć siebie z imienia i nazwiska w takiej opowieści – to najpiękniejsze potwierdzenie, że nasze doświadczenia naprawdę się przenikają i mają na siebie realny, pozytywny wpływ.

A skoro rozdział 29 jest w 1/3 także o mnie, można powiedzieć, że tę książkę rekomenduje Ci jej bohaterka, a przyznaj, że to się zdarza rzadko.

Ale też nie mam w tym żadnego interesu prawnego,  a nawet interes faktyczny wątpliwy, bo Basia z właściwym sobie humorem i bezwzględną szczerością tak opisała naszą historię, że nie znajdziesz tam żadnej laurki o rekinach biznesu, a wręcz przeciwnie – porównania, których użyła dotyczyły zupełnie innych zwierząt. 🙂

Pozdrawiam

 

Rynki miast

Iwona Kowalska12 lipca 2025Komentarze (0)

Dziś  na weekend Raków i jego „Fontanna Trzech Raków”.

 

W przypadku Rakowa tytuł serii nieco mylący, bo Raków stracił status miasta w 1869 roku, ale fakt, że od poczatku powstania tj. od 1569 roku był miastem – sprawił, że ma charakerystyczną, małomiasteczkową architekturę z uroczym rynkiem.

Co ciekawe, w 2023 roku Raków miał możliwość odzyskania statusu miasta, ale jak wynika z informacji prasowych mieszkańcy Rakowa nie wyrazili zainteresowania taką zmianą.

Nie ma tygodnia, by do urzędu gminy nie wpływało co najmniej kilka wniosków o udostępnianie informacji publicznej. Często wnioski te dotyczą informacji, których organ nie posiada. Z mojego doświadczenia wynika, że to jedna z najczęstszych wątpliwości urzędników zajmujących się dostępem do informacji publicznej. Co zatem robić?

W takiej sytuacji wystarczy o takim fakcie poinformować wnioskodawcę. Innych obowwiazków w tym zakresie nie mamy, bo obowiązane do udostępniania informacji publicznej są jedynie podmioty, będące w posiadaniu takich informacji.

W szczególności wniosek taki nie podlega przekazaniu według właściwości. Przepisów KPA o przekazaniu podania do organu właściwego nie stosuje się bowiem w tym przypadku.

Niby to oczywiste, ale watpliwości powstają zwłaszcza w sytuacji, gdy informacje ma inna jednostka organizacyjna gminy np. szkoła, a wniosek trafi do MOPS-u czy urzędu tej samej gminy. Jednostki te nie mają osobowości prawnej, ma ją Gmina, powstaje więc pytanie, czy jeśli w posiadaniu informacji  jest jednostka organizacyjna gminy to posiada ją gmina? Przecież w kazdej chwili może ją uzyskać. Otóż na szczęście, nie. Jedna jednostka organizacyjna gminy nie musi pośredniczyć w uzyskaniu informacji publicznej od drugiej, by uwzględnić wniosek. Każda jednostka organizaccyjna gminy jest samodzielnym podmiotem zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej na podstawie art. 4 ust. 1 pkt 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej i to na niej spoczywa obowiązek udostępnienia informacji, które wytwarza i przechowuje.

A co,  jeśli urząd nie jest co prawda dysponentem dokumentów, ale informacje objęte wnioskiem posiada? To już temat na zupełnie nowy wpis.  Po szczegółowa analizę różnych przypadków z praktyki zapraszam Cię do mojego newslettera. Możesz też zawsze napisać na adres podany w zakładce kontakt – to miejsce dla ludzi, nie dla algorytmów.

Pozdrawiam

Iwona Kowalska

Czy znajomość ustaw jest niezbędna, aby prawidłowo wykonywać obsługę prawą gminy?

Absolutnie tak. Ustawy: ustrojowa, o gospodarce nieruchomościami, o finansach publicznych, o transporcie zbiorowym, o pracownikach samorządowych, Prawo oświatowe – to niezbędne minimum. Wszystkich aktów prawnych, których znajomość jest niezbędna do obsługi prawnej gminy nie sposób tu wyliczyć, dlatego to taka trudna praktyka prawnicza. Ale załóżmy przez moment, że znasz je wszystkie na pamięć. (Nie znasz? Wiem, nie martw się.  Nikt nie zna, to niemożliwe, a nawet niepotrzebne, bo zaraz ustawodawca zafunduje nam pewnie kolejne zmiany).

Ale przyjmijmy na moment tę fikcję, że te wszystkie przepisy są nam znane dokładnie.

Czy zatem znajmość tych ustaw jest wystarczająca, by prawidłowo wykonywać obslugę prawną gminy?

Absolotnie nie.

Zlecenie obsługi prawnej gminy powinieneś/powinnaś zacząć od zapoznania się z wieloma wewnetznymi dokumentami gminy. Na poczatek wystarczy:

  1. Statut Gminy
  2. Uchwała o zasadach nabywania, zbywania i obciążania nieruchomości oraz ich wydzierżawiania lub wynajmowania na czas oznaczony dłuższy niż 3 lata lub na czas nieoznaczony,
  3. Infomacja, czy na terenie gminy funckcjonują spółki komunalne i do jakich zadań zostały powołane
  4. Uchwała w sprawie sposobu umarzania należności cywilnoprawnych
  5. Informacja czy gmina przekazała jakąkolwiek część swoich zadań innej gminie czy powiatowi, albo odwrotnie – czy jakieś zadanie przejęła od tych podmiotów.

Poproś o informację, do jakich Stowarzyszeń i Związków należy gmina. Ich Statuty to odtąd również twoja sprawa.

Sprawdź też jaki jest zakres pełnomocnictw udzielonych przez Wójta, Burmistrza, Prezydenta zastępcom i Sekretarzowi, czy zostały im powierzone do prowadzenia określone sprawy gminy i na jakich zasadach, a także kto w urzędzie został upoważniony do wykonywania czynności w sprawach z zakresu prawa pracy.

Bez tej wiedzy nie odpowiesz na zadane ci przez Mocodawcę pytanie rzetelnie, choćbyś wszystkie ustawy „samorządowe” znał/znała na pamięć.

To tyle na tę sobotę. Gdybyś chciał/chciała usłyszeć wiecej moich doświadczeń w obsłudze gmin zapraszam do Wtorkowego Biuletynu Samorządowego – znajdziesz go w zakładce Newsletter.

Dbajcie o siebie i jakość prawa lokalnego, jakie tworzycie.

Pozdrawiam

Iwona Kowalska