Iwona Kowalska

radca prawny
W czym mogę Ci pomóc?

Iwona Kowalska

radca prawny

Radca prawny specjalizujący się w zagadnieniach dotyczących prawa samorządu terytorialnego. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Członek Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Kielcach IX Kadencji. W latach 2010-2017 Członek Zarządu Stowarzyszenia Prawników Administracji Publicznej...
[Więcej >>>]

W czym mogę Ci pomóc?

Kilka tygodni temu rodzice uczniów niewielkich szkół odetchnęli z ulgą. W tych gminach, które nie podjęły do końca lutego uchwały o zamiarze likwidacji takiej szkoły, likwidacji na pewno już nie będzie.

Fakt, że zgodnie z obowiązującymi przepisami szkoła może być zlikwidowana jedynie z końcem roku szkolnego tj. do 31 sierpnia danego roku, a na co najmniej 6 miesięcy wcześniej powinien być o tym zawiadomiony właściwy Kurator Oświaty oraz rodzice uczniów, sprawia, że ostatni dzień lutego to dla gmin planujących likwidację szkoły także ostatni dzień na podjęcie uchwały intencyjnej w tym zakresie.

Podobny sześciomiesięczny termin na ogłoszenie swoich planów, ma gmina w przypadku przekazania szkoły do prowadzenia osobie fizycznej lub prawnej, ale samo przekazanie nie jest ograniczone terminem, jak w przypadku likwidacji. Oznacza to, że uchwała o zamiarze przekazania szkoły może być podjęta w każdym czasie.

Oczywiście, przekazanie szkoły przebiega najsprawniej, gdy zmiana organu prowadzącego następuje z końcem roku szkolnego, ale nie jest to regułą. Obsługując gminy wdrażałam procedurę przekazania szkoły już kilkakrotnie i nigdy datą przekazania nie był początek nowego roku szkolnego.

Rodzice uczniów nie powinni jednak się obawiać. Przekazanie szkoły nie oznacza jej likwidacji, ani utraty przez nią statusu szkoły publicznej. Przeciwnie, jest alternatywą dla likwidacji, a wymóg uzyskania pozytywnej opinii Kuratora Oświaty gwarantuje, że przekazanie szkoły to w każdym przypadku optymalne rozwiązanie.

Warto podkreślić, że pozytywną opinię Kuratora uzyskać musi nie tylko sam plan przekazania, ale także osoba, która szkołę przejmuje. Podmiot przejmujący powinien być więc wskazany już w uchwale intencyjnej, a informacje o nim załączone do wniosku o opinię. Zwykle jest to stowarzyszenie zawiązane przez rodziców lub wyspecjalizowane stowarzyszenie zajmujące się prowadzeniem szkół, a w przypadku osób fizycznych – dotychczasowy dyrektor. 

Szkoła pomimo przekazania pozostaje bezpłatna i ogólnodostępna. Oszczędności pojawiają się na skutek innych warunków zatrudniania nauczycieli (w przekazanej szkole Karta Nauczyciela nie obowiązuje) i zmniejszeniu użytkowanej dotychczas powierzchni lokalowej do niezbędnego minimum. 

Ważne jest również, że gmina cały czas nadzoruje prawidłowość wykonywania przez nowy organ prowadzący, zarówno warunków zawartej umowy, jak i ogólnych przepisów prawa, a w przypadku naruszeń lub rezygnacji nowego organu z prowadzenia szkoły, szkoła zostaje zawsze zwrotnie przejęta przez gminę. Takich przypadków jednak, odpukać, z praktyki nie znam.

6 (1)

Gmina jako spadkobierca

Iwona Kowalska16 marca 201471 komentarzy

Kiedy spadkodawca nie pozostawił małżonka, krewnych ani innych osób uprawnionych do spadku, spadek dziedziczy Gmina ostatniego miejsca zamieszkania.

W praktyce najczęściej ma to miejsce, gdy spadkodawca co prawda miał liczną rodzinę, ale w spadku pozostawił jedynie długi, więc wszyscy uprawnieni spadek odrzucili.

Gmina jako spadkobierca dziedziczy zawsze z dobrodziejstwem inwentarza

Gmina jako spadkobierca

Gmina nie może odrzucić spadku, więc wtedy to ona staje się spadkobiercą.

Zabezpieczeniem Gminy ma być zasada, że spadek dziedziczy ona zawsze z dobrodziejstwem inwentarza, co oznacza, że za pozostawione długi odpowiada jedynie do wysokości wartości pozostawionego spadku.

Czytaj dalej >>>

Kto tu rządzi…

Iwona Kowalska16 marca 2014Komentarze (0)

a kto reprezentuje gminę przed sądem powszechnym?

Choć każdy, nawet najmniej zainteresowany lokalną władzą, wie zwykle kim jest burmistrz, wójt czy prezydent miasta, wiedza ta ogranicza się zwykle do przeświadczenia o ich niemal nieograniczonej swobodzie w zarządzaniu gminą.

Nieznany powszechnie podział kompetencji pomiędzy organami gminy, sprawia, że wójt, burmistrz, czy prezydent miasta utożsamiany jest z gminą i czyniony stroną pozwaną w sprawach, w których powód rości sobie pretensje do gminy.

Tymczasem wójt, burmistrz, czy prezydent miasta reprezentuje jedynie gminę w postępowaniu sądowym, ponieważ to on jest organem reprezentującym gminę na zewnątrz i kierującym jej sprawami. Nie będzie natomiast stroną pozwaną.

Pamiętaj zatem, by jako stronę postępowania sądowego wskazać gminę – nie burmistrza czy wójta, co chociaż wydaje się błędem mogącym przydarzyć się tylko laikom,  zdarza się w praktyce bardzo często, także niestety w przypadku pozwów sporządzanych  przez profesjonalnych pełnomocników.

Wójt (burmistrz, prezydent) jest też nagminnie, błędnie pozywany w sprawach pracowniczych i to nie tylko wtedy, gdy powodem jest pracownik urzędu gminy, ale także wtedy, gdy pozew składa pracownik jednostki gminnej, a nawet nauczyciel. Tymczasem i w samorządzie obowiązuje ogólna zasada, że pozwanym jest zawsze pracodawca, nie osoba reprezentująca pracodawcę, ani (jak to się zdarza w przypadku pracowników oświaty)  organ założycielski szkoły.

Wciąż w nas chyba pokutują stereotypy wykształcone przez lata oglądania animowanych bajek, w których burmistrz urzędujący w kolorowym ratuszu władczo i samodzielnie podejmował śmiało wszystkie decyzje dotyczące innych bohaterów, czasem nawet osobiście nadzorując sposób ich wykonania. Z wiadomych względów w bajkach nie było miejsca na Radę Gminy, komisję rewizyjną, RIO i inne organy nadzoru.  Życie  to jednak zupełnie inna bajka 🙂

Na dodatek … problem

Iwona Kowalska20 lutego 2014Komentarze (0)

czyli czy wliczać do dochodu przy ustalaniu uprawnień do dodatku mieszkaniowego dodatek pielęgnacyjny.

Aby uzyskać uprawnienie do dodatku mieszkaniowego średni miesięczny dochód na jednego członka gospodarstwa domowego nie może przekraczać ustalonych w ustawie progów. Dlatego przy ustalaniu uprawnień kluczowe jest prawidłowe ustalanie dochodu wnioskodawcy.

Ustawa o dodatkach mieszkaniowych zawiera własną definicję dochodu oraz katalog świadczeń, których do niego się nie wlicza. Jest to katalog zamknięty, w którym znalazły się różne świadczenia o charakterze socjalnym, otrzymywane przez osoby niezamożne, w tym m.in „zasiłki pielęgnacyjne”.

W katalogu tym brak jest jednak odrębnie wskazanego „dodatku pielęgnacyjnego” i był to główny argument organów przyznających dodatki mieszkaniowe, które w praktyce za każdym razem wliczały dodatki pielęgnacyjne do dochodu wnioskodawcy.

Nie pomagało stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, który definitywnie opowiadał się za niewliczaniem dodatku do dochodu.

Wydawało się, że kwestię tę definitywnie rozwiąże podjęta w składzie 7 sędziów uchwała NSA z dnia 10 grudnia 2009 roku w sprawie I OPS 8/09, w której Sąd orzekł wprost, że dodatku pielęgnacyjnego nie wlicza się do dochodu.

Tymczasem w  praktyce nic się w tym zakresie nie zmieniło – osoby składające wnioski w urzędach miast i gmin, nadal otrzymują informację, że dodatek pielęgnacyjny podwyższy ich dochód obliczony do celów ustalenia wnioskowanych uprawnień.

Organy powołują się przy tym na stanowisko  wyrażone w odpowiedzi z  24 stycznia 2013 r.,   wydanej z upoważnienia Ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej (na interpelację nr 12127) w sprawie wliczania dodatku pielęgnacyjnego do dochodu przy składaniu wniosków o przyznanie dodatku mieszkaniowego.  Wynika z niej, że brak środków w budżecie, na pokrycie kwot związanych ze zwrotem gminom zwiększonych wydatków z tego tytułu, był przyczyną negatywnego zaopiniowania zmian w ustawie, które przewidywały zawarcie w katalogu świadczeń niewliczanych do dochodu także dodatku pielęgnacyjnego, a także, że projekt uwzględniający te zmiany odrzucił też Sejm, stąd dodatek nadal należy wliczać  do dochodu.

Pojawia się pytanie, co ze wspomnianą wyżej Uchwałą?

Oczywiste jest przecież, że kolejne rozstrzygnięcia sądów administracyjnych będą z nią zgodne, a organ odmawiając dodatku, z uwagi na zbyt wysoki  dochód obliczony sprzecznie z  treścią uchwały, narazi się na dodatkowe koszty w przypadku  odwołania i ewentualnego zaskarżenia decyzji ostatecznej do sądu administracyjnego.

Jaka jest szansa na  to, że skład sądu w kolejnej analogicznej sprawie nie uzna racjonalnego i logicznego stanowiska ujętego w Uchwale i przedstawi sprawę do rozpoznania ponownie odpowiedniemu składowi NSA, na co zdają się liczyć autorzy odpowiedzi na interpelację?

Według mnie marna. Dużo większa na to, że nieświadomy wnioskodawca nie odwoła się od decyzji odmawiającej dodatku, w uzasadnieniu której pewnie przeczyta, że to jedyne prawnie dopuszczalne rozstrzygnięcie. Nie znając treści Uchwały nie nabierze wątpliwości.

A wszystko w zgodzie z zasadą pogłębiania zaufania obywateli do organów administracji. Wszystko?